Energa Czarni Słupsk przegrali w sobotę we własnej hali z AMW Arką Gdynia 72:84. To kolejna porażka drużyny ze Słupska – po pięciu kolejkach PGE Basket Ligi wciąż nie ma na koncie żadnego zwycięstwa. W pamięci zostanie jednak nie wynik, a to, co działo się na trybunach. Fani zwyzywali Kamila Łączyńskiego, doświadczonego rozgrywającego gdyńskiej Arki.
37-letni Łączyński to reprezentant Polski. Po meczu koszykarz nie przemilczał tego, co usłyszał z trybun – opisał całą sytuację we wpisie na platformie X. Zacytował dosłownie okrzyki, które padały w jego kierunku: „Łączyński zj*bie”, „Łączyński! co? Ty ku*wo”, „Niech Ci syn zachoruje”.
Wczorajsze okrzyki (…) pokazują tylko, jak daleko może posunąć się kibic bez konsekwencji
Łączyński opisał też reakcję sędziego na swoją próbę interwencji. Gdy odwrócił się do jednego z kibiców i powiedział, że obok siedzą dzieci, które to słyszą, usłyszał od arbitra reprymendę – że kibic może, a on nie.
„Dorośli również powinni zacząć się edukować”
Koszykarz przypomniał, że sama liga prowadzi w szkołach akcje pod nazwą „odwaga nie musi być głośna”, w ramach których z dzieciami rozmawia się m.in. o hejcie. Czas, by podobną lekcję odrobili dorośli – to jego zdaniem najważniejszy wniosek z całej sytuacji. Napisał, że wulgarne hasła skierowane do kogoś słabszego psychicznie mogą w skrajnym przypadku doprowadzić do tragedii.
Wpis zamknął apelem o wzajemny szacunek na trybunach. Podkreślił, że sposobem na wytrącenie z rytmu zawodnika drużyny przeciwnej nie powinny być wulgaryzmy.