Kamery zdążyły już odwrócić się od oktagonu, gdy na trybunach hali w Edmonton zawrzało na dobre. W sobotę, już po zakończeniu gali UFC, część widzów rzuciła się na funkcjonariuszy — w kilka sekund zrobiła się z tego ogólna bójka. Do akcji musiała wkroczyć ochrona wspierana przez policję. Jeden z kanadyjskich policjantów złapał agresywnego mężczyznę i rzucił nim o ziemię. Ten uderzył głową o twardą powierzchnię i na chwilę stracił przytomność, a chwilę później miał już na rękach kajdanki. Nagranie z interwencji urywa się w najgorętszym momencie, więc co działo się dalej — nie wiadomo.
Malott kolanem gasi światło Buckleyowi
Zanim na trybunach zrobiło się gorąco, kibice obejrzeli walkę wieczoru, która sama zasługiwała na pierwsze strony. Mike Malott, znany jako „Proper”, trafił Joaquina Buckleya kolanem prosto w szczękę. Amerykanin zgasł natychmiast i osunął się na matę. „Proper” chciał jeszcze dobić rywala, ale sędzia zdołał przerwać pojedynek w ostatniej chwili.
Równie głośno było po debiucie Cristiana Pereza. Meksykanin wchodził do klatki UFC po raz pierwszy i wystarczyło mu niespełna 60 sekund, by znokautować Kyle’a Nelsona. Trudno wymyślić lepsze wejście do organizacji.
Na karcie gali nie zabrakło też walki w parterze. Marc-André Barrault, Kanadyjczyk, który wcześniej mierzył się z Michałem Oleksiejczukiem, przeniósł starcie z Kyle’em Daukausem na matę i zasypał go gradem ciosów. Amerykanin Daukaus bronił się gardą, jak długo mógł, ale napór rywala był zbyt duży — sędzia musiał przerwać walkę.
Gala w Edmonton zapisze się w pamięci z dwóch powodów: efektownych nokautów w klatce i scen, które rozegrały się już po ich zakończeniu, na trybunach pełnych kibiców.