Igor Włodarczyk rzucił wyzwanie Marianowi Ziółkowskiemu, byłemu mistrzowi kategorii lekkiej KSW. W odpowiedzi Ziółkowski zaproponował pojedynek w marcu lub kwietniu przyszłego roku – tyle że Włodarczyk nie ma ochoty czekać aż tak długo na kolejny występ. Rozważa też starcie z Mateuszem Makarowskim.
Między zawodnikami ostatnio zrobiło się naprawdę gorąco. Ziółkowski, były mistrz kategorii lekkiej federacji KSW, skomentował emocjonalny wywiad Włodarczyka nagrany po jednej z jego walk – tam ten wspominał o śmierci bliskiej osoby. Jego zdaniem przejście od tak osobistego wyznania do wyzywania rywali wypadło nienaturalnie, jakby było przygotowane wcześniej. Włodarczyk nie zostawił tego bez odpowiedzi – nazwał Ziółkowskiego skończonym człowiekiem i sportowcem i zadeklarował, że ręki mu nigdy nie poda.
Całą sytuację Włodarczyk rozłożył na części w programie „Octagon Live” na Kanale Sportowym. Jak zaznaczył, nie o to, że Ziółkowski rzekomo zaatakował pamięć zmarłej osoby.
Mnie właśnie nie chodziło o to, że Marian poruszył tam temat pewnej osoby, że jako zaatakował kogoś. Nie. W ogóle mi o to nie chodziło, bo tam nie było takiego przekazu.
Co naprawdę zabolało Włodarczyka
Chodziło o coś innego – o podważenie szczerości jego emocji. Włodarczyk przyznaje, że zawodnicy mogą się podpuszczać i wymieniać uszczypliwościami, ale ocenianie czyichś uczuć po osobistej tragedii to już przekroczenie granicy.
Bardziej mi chodziło o to, że jeżeli wyzywamy kogoś do walki, chcemy z kimś zawalczyć, to jest to po prostu nieeleganckie poruszać tematy kogoś uczuć, emocji związanych z daną sytuacją po prostu.
Padła też sugestia, że reakcja Włodarczyka mogła być nieszczera, a nawet „wygenerowana przez Chat GPT”. Na to zawodnik odpowiedział, że nikt nie był w jego sytuacji i nikt nie wie, czy te emocje były prawdziwe.
nikt nie był w mojej skórze i nikt o tym nie wie. To było moim zdaniem nieeleganckie i to jest moje zdanie.