Mariusz Grabowski, szef GROMDY, nie zostawił suchej nitki na gali Fight Mode organizowanej przez Łukasza Jurkowskiego, czyli Jurasa. Te słowa padły na kanale „GROMDA”.
Grabowski najwięcej uwagi poświęcił zawodnikom, którzy odeszli z jego organizacji do Fight Mode. Jak zauważył, popularność wypracowana w GROMDZIE nie przenosi się automatycznie na zainteresowanie kibiców gdzie indziej.
Szef GROMDY przyznał przy tym bez ogródek, że drugiej gali Fight Mode nie obejrzał od deski do deski. „Tak zerkałem, bo wiadomo, nie już nie śledziłem to od początku do końca tak jak przy pierwszej gali, bo wiadomo, że tam nic wielkiego nie było, dlatego szkoda mi też było czasu” — powiedział.
„Taki miszmasz”
Nie oszczędził też samej formuły wydarzenia. Fight Mode to według niego „taki miszmasz” — bez żadnego wyróżnika na tle innych organizacji walk. „Dużo federacji jest, robią walki i niby też mają być fajne, tylko że musisz mieć to coś, to nie jest to, na co pewnie kibice czekają. No i dzisiaj teraz się ci ludzie zastanawiają, dlaczego tak jest, a nie inaczej… myśleli, że zrobią nie wiadomo jaki sukces, nie wiadomo jakie wyniki, a tu jest pizda no i teraz trzeba się drapać po głowie. Wiesz co, to jest taka gala jak wszystkie gale dookoła, tutaj nic nie ma, to jest taki miszmasz” — stwierdził.
Sam organizator widzi to jednak zupełnie inaczej. Juras ocenił galę Fight Mode 2 na osiem w dziesięciostopniowej skali, chwaląc zwłaszcza walkę wieczoru i starcie Gromadzkiego z Durskim.