Co zrobić, gdy w oktagonie naprzeciw siebie nagle staje ktoś, z kim jeszcze niedawno dzieliło się matę i sparingi? Na gali XTB KSW 123 tę zagadkę rozwiążą Mateusz Makarowski i Adam Soldajew. Ich pojedynek odbędzie się 10 października w Rzeszowie.
To starcie ma w sobie coś więcej niż zwykłą kartę walk. Makarowski i Soldajew trenowali kiedyś razem na macie, choć dziś barwy klubowe mają już inne. „Były kolega z maty. Lubiliśmy się, mocno sparowaliśmy, ale zawsze się szanowaliśmy” – mówi o rywalu Makarowski.
Pseudonim „Makaron” przylgnął do zawodnika na dobre. W rozmowie przed walką nie krył, że wspólna przeszłość treningowa na chwilę zejdzie na dalszy plan. „Na czas walki trzeba będzie zapomnieć o koleżeństwie i tyle” – zaznaczył. Jasno też powiedział, czego oczekuje po starciu w Rzeszowie. „Idealny scenariusz tej walki to piętnaście minut młócki i moje zwycięstwo po mega walce” – przyznał Makarowski.
Soldajew pamięta sparingi
Adam Soldajew zna styl Makarowskiego z pierwszej ręki – z czasów, gdy obaj ścierali się jeszcze na treningach, nie na gali. W programie „Klatka po klatce” wspominał: „Pamiętam, że to, co robi w walce, robił też na sparingach” – powiedział. Dorzucił też opis, który dziś brzmi jak ostrzeżenie przed 10 października. „Szedł do przodu. Miał to gdzieś, czy go trafiałeś, czy nie trafiałeś. Bił cię. Im więcej go trafiałeś, tym bardziej się rozkręcał” – opisywał Soldajew.
Mimo tej znajomości – a może właśnie dzięki niej – Soldajew długo się nie zastanawiał przed podpisaniem kontraktu. „Sama ta walka mnie zaczęła jarać, więc ją przyjąłem” – wyznał.
10 października w Rzeszowie dwaj byli partnerzy treningowi na piętnaście minut w klatce przestaną być kolegami.