„W tej walce dawałbym 50 na 50, bo naprawdę jeden i drugi mają swoje atuty” – ocenił Radosław Paczuski, czołowy zawodnik KSW wagi średniej, w rozmowie dla serwisu InTheCage.
W kuluarach KSW coraz częściej pada jedno nazwisko – a właściwie dwa: Paweł Pawlak i Piotr Kuberski. Wszystko wskazuje na to, że do ich starcia o zunifikowanie pasów wagi średniej dojdzie w grudniu, na gali zamykającej sezon 2026.
Pawlak jest w KSW od 2021 roku. Pas mistrzowski zawiesił na biodrze w 2023 roku i od tamtej pory obronił go już czterokrotnie. Taki bilans czyni go faworytem w oczach sporej części kibiców – choć droga Kuberskiego, choć krótsza, robi równie duże wrażenie.
Kuberski zadebiutował w organizacji dopiero w 2023 roku. A mimo to już w 2025 roku sięgnął po pas tymczasowy i zdążył go obronić dwa razy. Tempo, w jakim pokonuje kolejne szczeble, budzi respekt w środowisku MMA.
50 na 50 według rywala z tej samej wagi
Opinia Paczuskiego waży tu więcej niż zwykły komentarz z boku – sam walczy w wadze średniej i na co dzień obserwuje formę obu zawodników z bliska. Jego ocena „50 na 50” mówi wprost: to będzie starcie mistrza z posiadaczem pasa tymczasowego, a nie formalność dla jednego z panów.
Jeśli plany organizacji się potwierdzą, grudniowa gala zamykająca 2026 rok stanie się areną prawdziwej unifikacji. I odpowie wreszcie na pytanie, kto – po zsumowaniu czterech obron pasa głównego i dwóch obron pasa tymczasowego – zasługuje na miano jedynego mistrza wagi średniej KSW.