Damian Piwowarczyk zapewnił sobie kontrakt z UFC. Kiedy jednak przyszła oferta walki na gali w Katarze, odrzucił ją. Były zawodnik KSW wciąż dochodzi do siebie po urazie wyniesionym z ostatniego występu, i właśnie stan zdrowia zdecydował, że szansa na debiut pod szyldem amerykańskiej organizacji musiała poczekać.
Drogę do UFC Piwowarczyk otworzył sobie we wrześniu, występując w programie Dana White’s Contender Series. Naprzeciw stanął Emilio Quissua, zawodnik do tej pory niepokonany. Polak nie dał mu żadnych szans – sprawę zakończył już w pierwszej rundzie. Ten pokaz siły przekonał samego Danę White’a, który zaproponował Piwowarczykowi kontrakt z UFC. Za zwycięstwo trzeba było jednak zapłacić wysoką cenę: w trakcie walki z Quissuą Polak doznał kontuzji palca u stopy.
Po Contender Series Piwowarczyk odpuścił sobie regularne treningi na kilkanaście dni. Gdy organizacja zgłosiła się z propozycją walki na gali w Katarze, w roli przeciwnika wskazano Diyara Nurgozhaya, reprezentanta Kazachstanu, który miał już za sobą kilka występów pod szyldem amerykańskiego giganta. Kłopot tkwił w czasie – propozycja była typu short notice, z wyprzedzeniem jedynie czterech-pięciu tygodni.
„Propozycja walki była short notice gdzieś tam bodajże cztery, pięć tygodni”
Piwowarczyk nie krył, że kontuzja wciąż daje się odczuć. „Faktycznie złamałem palca u nich na walce i trochę mi to krzyżuje generalnie plany” – przyznał zawodnik. Decyzję o odrzuceniu oferty podjął w porozumieniu z trenerem. „To jeszcze tam w porozumieniu z trenerem no stwierdziliśmy, że trochę bez sensu będzie, głównie ze względów zdrowotnych” – wyjaśnił Polak w rozmowie, którą przeprowadził dla MyMMA Jarosław Świątek.
Kim jest Nurgozhay
Rywal, do starcia z którym w efekcie nie doszło, w momencie proponowanego pojedynku miał na koncie cztery walki w UFC. Do organizacji dostał się w 2024 roku po efektownym nokaucie Bartosza Szewczyka podczas Contender Series. Start na nowym poziomie nie był łatwy – Kazach przegrał swoje dwie pierwsze walki w UFC. Formę odbudował w 2026 roku, pokonując Rafaela Tobiasa oraz Bruno Lopesa.
Piwowarczyk wcześniej wskazywał początek 2027 roku jako realny termin powrotu do klatki. Odrzucona oferta z Kataru tego planu nie zmienia – przesuwa jedynie w czasie moment, w którym Polak zadebiutuje w najbardziej prestiżowej organizacji MMA na świecie.