„To była dla mnie bardzo stresująca gala, wróciłem tutaj w roli matchmakera bodajże po czterech, czy pięciu latach, bardzo mi zależało, żeby ta karta fajnie wyszła, żeby walki oddały i można powiedzieć, że stresowałem się bardziej niż nie przy jednej gali PPV” – przyznał Paweł Jóźwiak. Tak skomentował swój powrót do federacji FEN – Fight Exclusive Night, którą sam kiedyś współtworzył.
Funkcję prezesa FEN pełnił od 2015 roku. Z tej roli zrezygnował w 2024 roku – postawił wtedy na własne cele i pasje, czyli zawodowe walki. U szczytu kariery sportowej występował w federacjach freak fightowych, między innymi w Prime MMA, FAME MMA oraz Clout MMA. Wiosną 2026 roku wrócił jednak na stanowisko prezesa i matchmakera FEN – po czterech, może pięciu latach od poprzedniej pracy na tym stanowisku, jak sam wspomina.
Cytowaną wypowiedź usłyszeć można było w rozmowie na kanale MMAPLtv Extra. Jóźwiak nie ukrywał, że powrót to była spora presja, zwłaszcza przy układaniu karty walk na galę PPV. Zależało mu, by starcia „oddały” i po prostu wypadły dobrze.
Pod jego nieobecność sterami federacji zarządzał Jakub Borowicz, który objął stanowisko prezesa FEN. To nie był przypadkowy wybór – Borowicz funkcję matchmakera pełnił już od 2017 roku.
Nudna walka, ale nowy mistrz
Pierwszą galą, przy której Jóźwiak odpowiadał za układ kart w nowej roli, było FEN 63. To właśnie tam Łukasz Olech sięgnął po pas i został nowym mistrzem wagi półciężkiej federacji. Tytuł wywalczył w starciu z Marcinem Filipczakiem, wygrywając jednogłośną decyzją sędziów.
Sam Jóźwiak nie szczędził jednak krytyki pod adresem tego pojedynku – nazwał go wprost najnudniejszą walką całego wieczoru. Trudno jednak odmówić temu wydarzeniu wagi. Olech to wychowanek FEN, więc zdobycie przez niego pasa mistrzowskiego jest dla całej organizacji momentem wręcz symbolicznym.