„Martin był, bo się cieszy, że go wyprodukował. Jak odchodzi z KSW Francuz, to idziemy do narożnika, jak odchodzi Polak, to ślemy mu… (pokazał środkowy palec). Jak odchodzi Polak, to ciśniemy go” – powiedział trener Mirosław Okniński na kanale „FanSportu”. Innymi słowy: Martin Lewandowski, współwłaściciel KSW, ma według niego stosować podwójne standardy wobec zawodników odchodzących do UFC.
Rzecz dotyczy dwóch byłych gwiazd KSW, potraktowanych – jak twierdzi Okniński – zupełnie inaczej. Salahdine Parnasse przez lata był jedną z największych twarzy promocji i zdobył mistrzowskie pasy w dwóch różnych kategoriach wagowych. Zanim przeniósł się do UFC, zdążył jeszcze stoczyć pojedynek w Stanach Zjednoczonych dla organizacji Most Valuable Promotions – Lewandowski towarzyszył mu wtedy osobiście.
We wrześniu Parnasse zadebiutował w oktagonie UFC. Walkę wieczoru gali w Paryżu stoczył z Danem Hookerem i wygrał już w pierwszej rundzie. Przy klatce, tuż obok Francuza, stał wtedy Martin Lewandowski.
Inny scenariusz dla Ruchały
Z Robertem Ruchałą, jak zauważa Okniński, było zupełnie inaczej. Zawodnik zbudował swoje nazwisko właśnie w KSW, gdzie sięgnął po tymczasowy pas mistrzowski wagi piórkowej. Gdy zdecydował się na przejście do UFC, reakcja szefa KSW wyglądała diametralnie inaczej niż przy odejściu Parnasse’a – Lewandowski nie szczędził Ruchale ostrych słów po jego rozstaniu z organizacją.
Ten kontrast – wsparcie dla odchodzącego Francuza, krytyka wobec odchodzącego Polaka – Okniński nazwał wprost hipokryzją. Powiedział to bez ogródek, na kanale „FanSportu”. I znów wraca ten sam temat: jak KSW traktuje zawodników, którzy decydują się na krok w stronę największej organizacji MMA na świecie.