„Sianos? A kto to jest? (…) Tacy są najlepsi do boksowania, bo można ich obić jak chłopców” – tak Tomasz Adamek skomentował pytanie o Marcina Sianosa. Były pretendent do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej nie owijał w bawełnę, gdy Artur Mazur z Sportowych Faktów zapytał go o potencjalne starcie z zawodnikiem, którego nazwiska na początku rozmowy nawet nie rozpoznał.
A pytanie nie padło bez powodu. Krzysztof Włodarczyk wygrał niejednogłośną decyzją sędziów po pełnym dystansie z Marcinem Sianosem na gali Babilon MMA, a po walce sam wskazał dwóch kandydatów do kolejnego starcia – Adamka albo Sianosa. Odpowiedź Adamka była bez cienia wątpliwości: na Włodarczyka nie czeka. „Nie jestem zainteresowany tym starciem” – zagwarantował, dodając, że nie zamierza wdawać się z nim w słowne przepychanki.
Dlaczego tacy rywale „są najlepsi do boksowania”
Nie obyło się też bez uszczypliwości w stronę samego stylu Włodarczyka. „Bo Krzysiek jest statyczny na nogach, nie chodzi, jak trzeba. Ja zawsze uwielbiałem walczyć z wielkimi rywalami, bo – jak miałem swój dzień i byłem szybki – robiłem z nimi, co chciałem. Możesz ich obijać z każdej strony, a oni nie mogą cię złapać” – wyjaśnił Adamek.
Dla samego Adamka to już ostatnia prosta kariery. Były mistrz zapewnia, że nadchodzący występ będzie jego pożegnalnym pojedynkiem. Odbędzie się on w przyszłym roku, na zasadach boksu, w organizacji FAME MMA, z którą 48-latek ma podpisany kontrakt.
Droga do tego momentu nie była prosta. W ostatniej walce Adamek przegrał z Roberto Soldiciem, byłą gwiazdą KSW – pojedynek zakończył się przed czasem. Wcześniej jednak Polak notował dwa zwycięstwa z rzędu, pokonując na punkty Patryka Bandurskiego i Kasjusza Życińskiego. Warto przypomnieć, że swoją poważną karierę w boksie Adamek formalnie zakończył już w 2018 roku – wszystko, co robi od tamtej pory, ma już inny, bardziej widowiskowy charakter.