Nie wiem czy podamy sobie kiedyś rękę. Trener Andrzej powiedział, że nie poda mi ręki, ale możemy pójść porozmawiać i może chociaż żółwika zbijemy. Ale wystarczy, że porozmawiamy i będzie ok” – mówi Mateusz Gamrot, czołowy zawodnik kategorii lekkiej w Polsce, pytany o relacje z człowiekiem, który uczynił go zawodnikiem.
Karierę Gamrot zaczynał w poznańskim klubie Ankos MMA, gdzie przez wiele lat trenował pod okiem Andrzeja Kościelskiego. To właśnie tam wyrósł na zawodnika, który później zdobył mistrzowskie pasy KSW, a po latach w polskiej organizacji otrzymał angaż w UFC. Droga do największej organizacji MMA na świecie zaczynała się więc w poznańskiej sali, nie w Las Vegas.
W 2017 roku Gamrot odszedł z Ankosu i przeniósł się na treningi do Czerwonego Smoka. Ta decyzja nie zapadła z dnia na dzień. Stały za nią narastające napięcia na linii zawodnik–trener oraz różnice w podejściu do treningów i funkcjonowania w klubie. I nie odchodził sam – razem z grupą zawodników, w tym Borysem Mańkowskim, szukał nowego miejsca do treningów, aż ostatecznie trafił do Czerwonego Smoka.
Andrzej Kościelski, dziś już były trener Gamrota, przyznał po latach, że między nim a zawodnikiem dochodziło do nieporozumień dotyczących m.in. dyscypliny podczas zajęć i respektowania jego metod szkoleniowych. W jednym z wywiadów zaznaczył wprost, że nie poda już ręki Mateuszowi Gamrotowi.
„Do trenera cały czas mam ogromny szacunek”
W rozmowie z Arturem Mazurem z kanału Klatka po Klatce Gamrot nie uciekał od tego tematu. Powiedział, że rozłam z trenerem pewnie go boli, że on sam również odczuwał tamtą sytuację bolesnie, ale postąpili tak, jak postąpili.
Pewnie boli trenera to, że doszło do tego rozłamu i myśmy odeszli. Jestem w stanie to zrozumieć. Mnie też bolała tamta sytuacja i wtedy chciałem, żeby było inaczej, ale postąpiliśmy jak postąpiliśmy. Ja do trenera cały czas mam ogromny szacunek.
Zapytany o przyszłość relacji z Kościelskim, zawodnik nie udawał, że wie więcej, niż wie w rzeczywistości. Żadnych deklaracji o pojednaniu – tylko ostrożna nadzieja na rozmowę i gest, który w jego ustach brzmi bardziej jak żart niż jak wyzwanie.
Nie wiem czy podamy sobie kiedyś rękę. Trener Andrzej powiedział, że nie poda mi ręki, ale możemy pójść porozmawiać i może chociaż żółwika zbijemy. Ale wystarczy, że porozmawiamy i będzie ok.
Historia Gamrota i Kościelskiego to opowieść o rozstaniu, które mimo lat wciąż nie zostało zamknięte do końca – mistrz KSW i zawodnik UFC po jednej stronie, trener, który go wychował, po drugiej.