13 grudnia 2016 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali Michała Materlę. Zawodnikowi MMA postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz obrotu nielegalnymi substancjami. W areszcie spędził blisko osiem miesięcy. Dziś, prawie dziesięć lat później, domaga się od Skarbu Państwa ok. 22 mln złotych odszkodowania.
Materiał dowodowy, na którym oparto sprawę, w znacznej części opierał się na zeznaniach Pawła P., znanego jako „Ramzes”. Mężczyzna podjął współpracę z prokuraturą i obciążył swoimi zeznaniami dziesiątki osób. W zamian prokuratura umorzyła mu zarzuty brutalnego gwałtu na dwóch kobietach. Jego zeznania zostały później podważone. W grudniu 2022 roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu umorzyła wobec Materli wszystkie stawiane mu zarzuty. Zawodnik został z nich całkowicie oczyszczony.
Sprawę przejął wtedy prokurator Szymanowski. Przeanalizował materiał i podjął decyzję o jej umorzeniu. Dziś Materlę reprezentuje mecenas Jakub Łysakowski, a ten ma jeszcze jeden adres na celowniku. Jak twierdzi, Materla może wystąpić na drogę sądową także przeciwko prokurator Agnieszce Nowickiej, która początkowo prowadziła sprawę. Według pełnomocnika Nowicka nie poniosła za swoje działania żadnych konsekwencji.
„Po przeanalizowaniu wszystkich dowodów, w tym przesłuchaniu świadków uznaliśmy, że to kwota 22 milionów będzie adekwatna” — mówi Łysakowski. Pełnomocnik wskazuje, że świadkowie potwierdzili zerwanie różnych kontraktów sponsorskich i współpracy po zatrzymaniu zawodnika. Jeden z przykładów mówi sam za siebie: producent chemii samochodowej i przemysłowej, który miał uczynić Materlę twarzą swoich produktów, wycofał się z umowy, a wyprodukowana już linia z jego nazwiskiem nie znalazła nabywców.
Do rachunku dołożono też konkretną walkę. Pełnomocnik argumentuje, że w maju 2017 roku Materla miał wystąpić na Stadionie Narodowym za wynagrodzenie w okolicach miliona złotych. Teraz domaga się wypłaty tej kwoty z waloryzacją uwzględniającą prawie 10 lat, jakie minęły między 2017 a 2026 rokiem.
Ramzes na nagraniu i stanowisko Skarbu Państwa
Łysakowski twierdzi, że istnieje nagranie, na którym „Ramzes” mówi, że nie znał Materli, a swoje oświadczenia składał, bo namówiła go do tego prokurator Nowicka. Redakcja WP SportoweFakty poprosiła Nowicką o komentarz, ale prokurator nie chciała się wypowiadać w tej sprawie. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu akurat przebywał na urlopie i na pytania nie odpowiedział.
Skarb Państwa w procesie reprezentuje prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Jego stanowisko jest jednoznaczne: Materli nie należy się odszkodowanie, a jeśli już, to tylko symboliczne.
Proces miał się zakończyć już latem, ale sąd okręgowy zobowiązał strony do przedstawienia dodatkowych dowodów. Sprawę prowadzi sędzia Grzegorz Kasicki, jeden z zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Pełnomocnik Materli liczy na zakończenie pierwszej instancji jeszcze w tym roku, a na ostateczne domknięcie sprawy w przyszłym — po ewentualnej apelacji.