„My jako sportowcy nie chcemy się jakoś dowartościowywać w FAME, tylko zarobić siano” — mówi Sebastian „Scarface” Skiermański, tłumacząc swoją decyzję o starcie w turnieju K-1 na gali FAME 33. Brzmi to zaskakująco, bo jeszcze niedawno zawodnik ostro krytykował FAME i całe środowisko freakowe za sposób promowania wydarzeń.
17 października w warszawskim ATM Studio odbędzie się FAME 33: GRAND FREAKS. Gwoździem programu będzie turniej K-1 w małych rękawicach. Wśród pierwszych ogłoszonych uczestników są Erko Jun, Alberto Simao, Dawid „Crazy” Załęcki i właśnie Skiermański. Organizacja zapowiada, że ostatecznie w rywalizacji stanie ośmiu zawodników.
Do świata freak fightów Skiermański trafia po kilku latach występów w GROMDZIE. Z tą formacją, specjalizującą się w walkach na gołe pięści, był związany od około czterech lat. Teraz czeka go debiut w FAME — i to od razu w formule K-1 w małych rękawicach.
Dlaczego zmienił zdanie?
O kulisach swojej decyzji opowiedział w programie Freak Show w Kanale Sportowym. Wymienił dwa powody: rosnący poziom sportowy turnieju i konkretną szansę na zarobek. „Ja uważam, że ten turniej układa się bardzo sportowo, bo nazwiska: Erko Jun, Dawid Załęcki to nie są ludzie z pierwszej łapanki” — przekonywał.
Nie krył przy tym, że decydujący głos miały pieniądze. „Już sam start w turnieju to jest dobra kasa, a wygranie turnieju to też są potężne pieniążki dla mnie” — dodał.