Ile właściwie ważył Krzysztof Włodarczyk przed starciem z Marcinem Sianosem i co skłoniło go później do apelu o czystość w MMA? Zacznijmy od wagi. „Diablo” zszedł na skalę przy 100,3 kg, jego rywal ważył 127,6 kg.
Ta różnica wcale nie przeszkodziła byłemu mistrzowi świata w boksie – wygrał walkę wieczoru gali Babilon MMA 61 w Radomiu. Starcie odbyło się w sobotę, 24 października, w formule boksu w małych rękawicach i trwało trzy rundy. Pochodzący z Kołobrzegu Sianos nie dał rady. Sędziowie niejednogłośnie wskazali na Włodarczyka, a karty punktowe pokazały 29:28, 28:29 i 29:28.
Apel po walce
Najgłośniej zrobiło się jednak nie od samej walki, lecz od słów, które padły tuż po niej. Włodarczyk zwrócił się wprost do zawodników MMA, apelując o rezygnację z niedozwolonych środków.
Do wszystkich chłopaków z MMA: słuchajcie, dosyć kur*a* koksów! Zacznijcie być prawdziwymi sportowcami, bo ja miałem zrobić coś takiego, że dzisiaj miała tutaj przyjechać kontrola antydopingowa, a ja w poniedziałek mogę iść na badanie krwi. I nagram Wam, jak oddaję krew i mocz do badania. Jestem sto procent czysty. Sto procent. Nie ma we mnie ani grama substancji niedozwolonych u sportowców. Zapraszam do badania, do bycia fair dla przeciwnika.
Bokser zadeklarował, że już w poniedziałek może poddać się badaniu krwi i nagrać cały proces oddawania krwi oraz moczu do analizy. To wyzwanie rzucone wprost środowisku MMA – i to zaraz po tym, jak sam wygrał trzyrundowy pojedynek bokserski z zawodnikiem o blisko 27 kilogramów cięższym od siebie.