Dyrektor sportowy KSW Wojsław Rysiewski wskazał Adama Masaeva jako kolejnego pretendenta do tytułu mistrzowskiego w kategorii półśredniej. Wywołało to lawinę krytyki ze strony zawodników i menadżerów. Kulisy sprawy okazały się jednak znacznie bardziej skomplikowane, niż wynikało z pierwszych komentarzy w sieci.
Masaev trafił na szczyt rozmów po imponującym występie na gali KSW w Radomiu — pokonał Konrada Rusińskiego przez poddanie, duszeniem balacha, już w pierwszej rundzie. Było to jego pierwsze zwycięstwo w kategorii półśredniej. Jeden wygrany pojedynek, a od razu pretendent do tytułu. Tak przynajmniej ocenił sytuację Rysiewski.
Tło sprawy jest istotne. Aktualny mistrz kategorii półśredniej KSW Adrian Bartosiński czeka na godnego rywala, ale naturalny kandydat — Kacper Koziorzębski, dysponujący dużą passą zwycięstw w organizacji — odmawia walki o pas. Powód? Bartosiński jest jego klubowym kolegą. KSW zaczęło więc szukać alternatyw.
Łopaczyk przyjął, a potem się wycofał
W wywiadzie przeprowadzonym przez Huberta Mściwujewskiego na kanale MMA-bądź na bieżąco Rysiewski ujawnił, że Tymoteusz Łopaczyk otrzymał w maju propozycję walki z Masaevem — jako zastępstwo. Łopaczyk początkowo się zgodził. Następnego dnia zmienił zdanie: trener był przeciwny tej walce i to przeważyło.
Słowa dyrektora sportowego szybko rozeszły się po mediach społecznościowych i wzburzyły środowisko MMA. Menadżer Łopaczyka, Artur Ostaszewski, zareagował jeszcze zanim zdążył obejrzeć sam wywiad. Co istotne — nie zaprzeczył. Potwierdził słowa Rysiewskiego o odrzuceniu propozycji walki.
Zamiast eskalować konflikt, zaapelował do kibiców o opanowanie:
„Chyba trochę mniej emocji polecam Twitterowiczom, X’owiczom, bo życie też nie jest takie sztywne, zero-jedynkowe. Rzeczy się dzieją, a czy rankingi się przyznaje, oddaje albo zasługuje lub nie na rozmowach wewnętrznych, na walkach, do których nie doszło i na walkach, które były przyklepane przez chwilę, a potem nie było… Chyba nie ma to żadnego wpływu, także pozdrawiam serdecznie i apeluję o zdrowy rozsądek”.
Sprawa pretendenta do tytułu w kategorii półśredniej KSW pozostaje otwarta. Koziorzębski nie chce walczyć z kolegą z klubu. Łopaczyk wycofał się po jednej dobie namysłu. Masaev — z jednym zwycięstwem na koncie w tej kategorii wagowej — wciąż czeka na swoją szansę. Rysiewski ma orzech do zgryzienia.