Borys Mańkowski, były mistrz KSW w wadze półśredniej, ostatni raz stanął w klatce w 2023 roku, ale to wcale nie oznacza, że przestał dostawać propozycje powrotu. Zainteresowanie jego osobą nie słabnie – ostatnio odezwały się do niego zarówno Fight Mode, jak i FAME MMA, a sam zawodnik opowiedział o tym w rozmowie z portalem InTheCage.PL.
Mańkowski to wciąż jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego MMA. Pas mistrzowski organizacji dzierżył w latach 2014-2017. W jego dorobku jest też starcie z Rafałem Moksem – uznawane za jedno z najlepszych w historii KSW. Tytuł wywalczył po dwóch starciach z Aslambekiem Saidovem: w rewanżu poddał go trójkątem nogami już w drugiej rundzie. Ta konkretna gala miała dodatkowe znaczenie – była pierwszą, która odbyła się w klatce, odkąd organizacja zrezygnowała z ringu.
Potem przyszły trudniejsze czasy. Walcząc o pas w niższej kategorii wagowej, Mańkowski przegrał po pełnym dystansie z Marianem Ziółkowskim. Dziś 37-letni zawodnik stoczył po tamtej porażce jeszcze dwa pojedynki: z Danielem Torresem w Toruniu oraz z Valerią Mirceą w Szczecinie, gdzie mimo obiecującego początku został znokautowany.
Dzwonił Juras, dzwonił właściciel FAME MMA
Sam przyznaje, że od tamtej pory telefon się nie urywa. Do Mańkowskiego zadzwonił Łukasz „Juras” Jurkowski z pomysłem walki na gołe pięści w formule Bare Knuckle. Odpowiedź padła od razu i była jednoznaczna.
„Juras do mnie dzwonił walki na gołe pięści i tak dalej, ale też nie chciałem słuchać propozycji, bo ja od samego początku jestem wrogiem Bare Knuckle” – przyznał Mańkowski, dodając: „Ja to oficjalnie mówię. Dla mnie MMA jest wystarczające”.
Próbę kontaktu podjęła też organizacja FAME MMA, choć nawet nie doszło do przedstawienia konkretnej oferty – Mańkowski od razu dał jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowany powrotem do klatki. Tym razem do rozmowy zadzwonił sam właściciel organizacji, Rafał Pasternak.
„Dzwoni do mnie i mówi tak: 'Borys, a powiedz czy Ty chcesz w ogóle usłyszeć moją propozycję?’. A ja mówię 'nie’ i on 'okey, szanuję’ i się rozłączył” – zrelacjonował zawodnik.
Całkowicie drzwi na przyszłość Mańkowski jednak nie zamyka. Zastrzega, że mógłby zmienić zdanie, ale tylko w zupełnie innych okolicznościach niż komercyjna oferta.
„Ja się nie zdziwię jak będę miał na przykład 45 lat i strzelam przyjdzie moja córa i powie 'kurde Tata ja nigdy nie widziałam’ i ja powiem 'no dobra, to dla Ciebie'” – przyznał, zostawiając furtkę otwartą tylko dla jednej konkretnej osoby.