W sobotę w Radomiu Adam Masaev poddał Konrada Rusińskiego — i zamiast czekać w kolejce, wszedł do wagi półśredniej KSW prosto na 5. pozycję rankingu. Cztery dni po tamtej nocy organizacja opublikowała zaktualizowane zestawienia uwzględniające wyniki gali KSW 119: Kaczmarczyk vs. Brichta. W środowisku zawrzało.
Masaev to Czeczen reprezentowany przez Mameda Khalidova i jego żonę. Na gali KSW 119 zadebiutował w kategorii 77 kg, pokonując Rusińskiego i podnosząc swój zawodowy bilans do 11-0. Był to zaledwie jego drugi triumf pod egidą KSW. Pierwotnie miał walczyć z Arturem Szczepaniakiem — do tego starcia jednak nie doszło.
Sęk w tym, że Konrad Rusiński przed galą nie figurował nawet w Top 10 rankingu wagi półśredniej KSW. Jedno zwycięstwo nad nim wystarczyło jednak Masaevowi, by przeskoczyć Dawida Kuczmarskiego — zawodnika z bilansem 4-0 w dywizji. Dla wielu obserwatorów ta arytmetyka po prostu się nie zgadza.
Koziorzębski uderza w organizację
Najgłośniej zabrał głos Kacper Koziorzębski. Zajmuje 2. miejsce w rankingu i jedzie na serii czterech zwycięstw z rzędu. 25 czerwca 2026 roku wrzucił na platformę X wpis, który nie pozostawiał wątpliwości co do jego nastawienia.
„No to zapraszam do dyskusji. Przypominam, że jak ja byłem #10 i wygrałem z #3, to wylądowałem na miejscu #6.”
Koziorzębski trenuje na matach Octopusa razem z Adrianem Bartosińskim — tym samym, który przy okazji KSW 119 publicznie stwierdził, że Masaev nie zasłużył jeszcze na walkę o tytuł mistrzowski. Obóz Octopusa mówi jednym głosem.
Po drugiej stronie barykady stoi Wojsław Rysiewski, który w wywiadach po gali wprost namaścił Masaeva na następnego pretendenta do pasa w wadze półśredniej. Nowy ranking tylko to potwierdza. Zderzenie wizji organizacji z nastrojami w szatniach jest wyraźne — a dyskusja, do której zaprasza Koziorzębski, wygląda na to, że dopiero nabiera tempa.