Max Verstappen był najszybszy w pierwszym treningu przed Grand Prix Bahrajnu, który – z przyczyn logistycznych – rozgrywany jest w Malezji. Holender uzyskał czas 1:37.520 na torze Sepang. Kierowca Red Bulla wyprzedził George’a Russella aż o 0,383 s, a to właśnie Mercedes przyjechał na ten weekend z największymi zapowiedziami.
Ten wyścig w ogóle nie miał się tu odbyć. Przez wojnę na Bliskim Wschodzie w kwietniu odwołano zarówno GP Bahrajnu, jak i GP Arabii Saudyjskiej. Działacze z Bahrajnu nie zamierzali jednak rezygnować ze swojej rundy – wykorzystali wolny termin na początku października i przenieśli wyścig do Malezji. To powrót Formuły 1 na tor Sepang po dekadzie przerwy. Warto dodać, że ostatni Grand Prix Malezji, rozegrany w sezonie 2017, wygrał – nie bez znaczenia dla dzisiejszej historii – właśnie Max Verstappen.
Mercedes z nowym pakietem, ale bez przewagi
Niemiecki zespół przyjechał do Malezji z obszernym pakietem poprawek dla modelu W17. W Brackley liczono, że nowe elementy dadzą bolidowi nawet 0,3 sekundy na okrążeniu. Tymczasem na szczycie tabeli czasowej po pierwszej sesji zameldował się Verstappen – nie żaden z kierowców Mercedesa – i to z wyraźną przewagą.
Dla George’a Russella piątkowy trening miał dodatkowo osobisty wymiar. Brytyjczyk zadebiutował w Formule 1 dopiero w 2019 roku, więc na torze w Malezji nigdy wcześniej się nie ścigał. Po zjechaniu z toru nie krył entuzjazmu. Rzucił krótko: „Fajny ten tor”.
Mniej miło ten piątek zapamięta Andrea Kimi Antonelli. Lider klasyfikacji generalnej kilkukrotnie zjeżdżał na pobocze podczas sesji – mimo to skończył trening na piątej pozycji, tracąc do Verstappena 1,060 s.
Trzecią siłą stawki okazało się Ferrari. Charles Leclerc uplasował się na czwartym miejscu ze stratą 0,847 s do lidera. Tuż za nim, z czasem gorszym o 0,783 s, zameldował się trzeci Isack Hadjar z Red Bull Racing. Szóstą pozycję zajął drugi z kierowców Ferrari, Lewis Hamilton, tracąc 1,070 s.
Gorzej wypadło McLaren, lider klasyfikacji konstruktorów. Oscar Piastri zanotował 11. czas ze stratą 1,756 s do Verstappena, a tuż za nim uplasował się dwunasty Lando Norris, tracąc 1,773 s. Dla ekipy z Woking to niepokojący sygnał na początek weekendu, który od miesięcy i tak budził organizacyjne kontrowersje.