Najszybciej w drugim piątkowym treningu przed Grand Prix Bahrajnu, rozgrywanym wyjątkowo na torze Sepang w Malezji, pojechał Charles Leclerc. Monakijczyk z Ferrari zamknął najlepsze okrążenie czasem 1:37.528. Co innego pierwsza sesja — tam prym wiódł Max Verstappen z Red Bull Racing.
Największą zagadką dnia pozostał jednak Mercedes. Zespół przyjechał na ten weekend z paczką poprawek do bolidu, licząc, że to właśnie one pozwolą mu wreszcie odjechać reszcie pola. Inżynierowie liczyli nawet na zysk w okolicach 0,3 sekundy na okrążeniu. Piątek jednak tych nadziei nie potwierdził. George Russell dojechał dopiero siódmy w drugim treningu, 0,492 s wolniej od Leclerca, a jego młodszy partner z zespołu, Andrea Kimi Antonelli, był ósmy ze stratą 0,532 s.
Tuż za liderem drugiej sesji znalazł się Isack Hadjar — wrócił do Formuły 1 po przerwie spowodowanej kontuzją i do czasu Leclerca zabrakło mu jedynie 0,099 s. Trzeci był Lando Norris z McLaren, 0,137 s za liderem, co zupełnie inaczej wyglądało niż w pierwszym treningu, gdy cała ekipa z Woking nie zbliżyła się nawet do czołówki. Verstappen, król poranka, po południu spadł na czwarte miejsce ze stratą 0,257 s, a piątym był Lewis Hamilton z Ferrari, 0,305 s za Leclercem. Drugi McLaren, Oscara Piastriego, uplasował się szósty.
Dalej w polu
Liam Lawson z Visa Cash App RB zajął dziewiąte miejsce, tracąc do Leclerca 0,968 s, a dziesiąty był Pierre Gasly z Alpine ze stratą 1,060 s. Na drugim biegunie klasyfikacji wylądował Franco Colapinto, też z Alpine. Argentyńczyk zamknął trening na ostatniej, 22. pozycji, tracąc do najlepszego czasu aż 5,863 s.
Piątek w Sepang nie dał więc jasnych odpowiedzi, a najmniej jasności jest akurat wokół Mercedesa. Zespół z Brackley obiecywał skok formy, a skończył dzień w drugiej połowie pierwszej dziesiątki. Jak zwracają uwagę obserwatorzy stajni, realne tempo kierowców Mercedesa pokaże dopiero sobota — wtedy wchodzi format kwalifikacyjny i warunki bliższe wyścigowym, a to zwykle zmienia obraz sytuacji.