Las Vegas miało w ostatnich dniach poważny problem z wodą. Zalało Coval Lane — odcinek ulicznego toru F1, po którym samochody mkną podczas GP Las Vegas.
Jak podaje WeatherNation, w niedzielę nad miastem przeszło około 28 mm deszczu. To tyle samo, co historyczne maksimum dla najbardziej mokrego dnia października w historii Las Vegas. Dla porównania: dotychczasowy rekord dobowych opadów w tym mieście to zaledwie 1,9 mm. Różnica mówi sama za siebie — niedzielna ulewa była wyjątkowa.
Za nawałnicę odpowiadają pozostałości huraganu Rachel, które dotarły też do innych części południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych. Służby wydały liczne ostrzeżenia przed gwałtownymi powodziami, obowiązujące do poniedziałku. Synoptycy zapowiadali kolejne 25-50 mm deszczu w regionie. Niebezpieczna pogoda miała dotknąć między innymi okolice Joshua Tree, Las Vegas, St. George oraz Cedar City. Z kolei ostrzeżenia przed powodziami przybrzeżnymi na wybrzeżu południowej Kalifornii przedłużono do końca wtorku, 13 października.
Co z wyścigiem?
I tu dobra wiadomość dla kibiców Formuły 1: władze Las Vegas zapewniają, że zalana ulica nie pokrzyżuje planów. Grand Prix Las Vegas ma odbyć się zgodnie z harmonogramem.
Trasa toru biegnie przez centrum miasta, w tym kawałek przy słynnym Las Vegas Strip. Na kilka tygodni przed wyścigiem organizatorzy stawiają tam tymczasowe trybuny i rozkładają bariery ochronne — to właśnie ta infrastruktura najbardziej ucierpiałaby, gdyby deszcz wrócił. GP Las Vegas 2026 wyznaczono na 21 listopada.