George Russell jest obecnie wiceliderem klasyfikacji generalnej Formuły 1, ale do czoła ma daleko — traci 102 punkty do prowadzącego Andrei Kimiego Antonellego. Sezon zbliża się ku końcowi, zostało zaledwie sześć rund, a nad Brytyjczykiem wisi widmo kolejnej kary, która może go kosztować pozycję w tabeli.
W Singapurze Russell startował z samego końca stawki — Mercedes przekroczył bowiem roczny limit jednostek napędowych w jego bolidzie. Mimo to Brytyjczyk odrobił straty na tyle, by dojechać dziewiąty na torze Marina Bay. Kłopoty z silnikiem na tym się jednak nie kończą. Sam kierowca przyznał, że zanim sezon dobiegnie końca, czeka go jeszcze jedna kara za kolejne przekroczenie limitu.
Najprawdopodobniej nastąpi to w późniejszej fazie sezonu. Szczerze mówiąc, być może w Las Vegas
Tym razem zespół ma jednak pewne pole manewru co do terminu kary. „Teraz możemy wybrać moment, w którym ją przyjmiemy. Postawimy na tor nieco łatwiejszy niż ten” — powiedział Russell stacji Sky Sports, mając na myśli trudny do wyprzedzania tor w Singapurze. W Singapurze sytuacja była wymuszona — Mercedes w ogóle nie planował montować nowej jednostki napędowej akurat na tę rundę, ale musiał zmienić plany po awarii, która wyeliminowała Russella z GP Bahrajnu w Malezji. Najwygodniejszym momentem na odbycie kary wydaje się GP USA w Austin, zaplanowane na 25 października.
Antonelli o krok od historycznego tytułu
Walka o mistrzostwo świata tymczasem nabiera tempa. 20-letni Andrea Kimi Antonelli już w Austin będzie miał pierwszą matematyczną szansę, by zostać najmłodszym mistrzem świata w historii Formuły 1. Włoch ma na koncie już osiem zwycięstw w tym sezonie i prowadzi w klasyfikacji z ogromną przewagą. Żeby przypieczętować tytuł już w Teksasie, musiałby jednak wygrać wyścig, a przy tym Russell i Hamilton musieliby skończyć go daleko w tyle.
Lewis Hamilton traci do Antonellego 111 punktów. Po Austin do zdobycia zostanie już tylko 125 punktów w całym sezonie — to wciąż teoretycznie trzyma go w grze, choć z każdą rundą coraz bardziej na papierze. Gdyby Antonelli wygrał w Teksasie, z walki o tytuł od razu odpadliby Max Verstappen, Charles Leclerc oraz broniący mistrzostwa Lando Norris. Sam Verstappen zdążył tymczasem mocno zbliżyć się do Russella — Holendra dzieli od Brytyjczyka już tylko 17 punktów w klasyfikacji generalnej. To oznacza, że ewentualna kara dla kierowcy Mercedesa może jeszcze namieszać w walce o drugie miejsce w stawce.