„To było bardzo trudne. Ciężko nam było się rozwinąć w odpowiedni sposób. Myślę, że nie wykonaliśmy wystarczająco dobrej pracy” – powiedział Sergio Perez w rozmowie z motorsport.com. Meksykanin nie owija w bawełnę, oceniając pierwszy sezon Cadillaca w Formule 1.
Cadillac jest pierwszym zespołem debiutującym w Formule 1 od czasu Haasa w 2016 roku. To amerykańska ekipa, w której barwach jeżdżą Sergio Perez i Valtteri Bottas – obaj wrócili do stawki po rocznej przerwie. Tyle że powrót do rywalizacji na szczycie okazał się dużo bardziej wyboisty, niż mogli się spodziewać.
Głównym problemem bolidu jest błędna konstrukcja hamulców oraz zawieszenia. Awarie tych podzespołów u obu kierowców skutkują regularnym przedwczesnym wycofaniem z wyścigów. Zespół próbował reagować – na Grand Prix Austrii dostarczono najnowsze aktualizacje, zmieniając sekcje boczne oraz podłogę bolidu. Jeszcze przed weekendem wyścigowym na Hungaroringu Perez przewidział, że rozwój samochodu jest niewystarczający i Cadillac zostanie wyprzedzony przez Astona Martina.
Perez: musimy przemyśleć nasze mechanizmy
Perez nie ograniczył się do diagnozy tempa rozwoju. Zdaniem kierowcy zespół musi przemyśleć swoje mechanizmy, by wprowadzać mocniejsze ulepszenia, „ponieważ F1 polega właśnie na nieustannym rozwoju”. Wskazał też na strukturalny problem, z którym boryka się każdy nowy zespół na starcie w Formule 1.
„Odstajemy trochę od reszty stawki, ale jako nowy zespół, jasne jest, że nie będziemy w stanie się rozwijać, tak jakbyśmy chcieli. Ze względu na udział osób trzecich nie kontrolujemy w pełni naszego rozwoju, co nie jest w pełni efektywne”.
Problem ma konkretne źródło. Cadillac jako nowy zespół nie jest w stanie samodzielnie produkować wszystkich części oraz podzespołów. Poza jednostką napędową i skrzynią biegów, resztę komponentów bolidu dostarczają firmy zewnętrzne. Innymi słowy – tempo zmian zależy nie tylko od inżynierów zespołu, ale i od partnerów, na których wpływ Cadillaca jest ograniczony.
Perez porównał sytuację do rywali, którzy działają z dużo większą precyzją planowania. „Nie mamy jasnego procesu rozwoju, tak jak inne zespoły. Oni mają bardzo klarowne plany i wiedzą, jak działać z wyprzedzeniem” – stwierdził. Dodał, że ekipa „stara się zrozumieć jak najwięcej, aby zmaksymalizować nasz potencjał”.
Lowdon patrzy już w stronę 2027 roku
Szef zespołu Graeme Lowdon potwierdza, że druga połowa sezonu przyniesie kolejne ulepszenia bolidu. Cel jest jednak szerszy niż tylko poprawa wyników w tym roku – liczy się przede wszystkim lepszy start w sezonie 2027.
„Jesteśmy w takim momencie, w którym powoli skupiamy się już na przyszłym sezonie. (…) nie wydaje mi się, aby ktokolwiek w ekipie był zadowolony z tego, gdzie obecnie jesteśmy. Sądzę, że zespół wprowadzi jeszcze kilka aktualizacji do bolidu, aby utwierdzić się, że nasz plan rozwoju jest solidny” – powiedział Lowdon.
Na razie w tabeli punktowej Cadillaca próżno szukać dużego wkładu wyścigowego. Perez zdobył punkt dla zespołu podczas GP Monako, ale został go pozbawiony po karze za błędne ustawienie się na polu startowym. Dla ekipy, która wciąż uczy się funkcjonować w rytmie Formuły 1, to kolejny drobny, ale bolesny epizod debiutanckiego sezonu.