„Dajcie mi dojechać do alei serwisowej” — te słowa Andrei Kimiego Antonellego przez radio zespołowe zabrzmiały jak przyznanie się do klęski. Chwilę wcześniej lider klasyfikacji generalnej Formuły 1 uderzył w ścianę i uszkodził bolid podczas kwalifikacji do GP Azerbejdżanu. W jego samochodzie doszło do poważnego uszkodzenia zawieszenia.
Dwudziestoletni Włoch awansował do Q2. Na tor w drugiej fazie kwalifikacji już jednak nie wyjechał. Zamiast tego w kokpicie toczyła się gorączkowa wymiana zdań z inżynierem wyścigowym. „Dlaczego nie możemy tego naprawić?” — dopytywał Antonelli. Inżynier musiał go przekonywać, by zamiast próbować dojechać do alei serwisowej, zaparkował uszkodzony samochód na poboczu. Skutek tej kraksy jest bolesny: lider mistrzostw świata wystartuje w niedzielnym wyścigu dopiero z szesnastej pozycji.
Podczas gdy w garażu Mercedesa trwał dramat, na torze rozgrywał się popisowy występ George’a Russella. Brytyjczyk był najszybszy zarówno w Q1, jak i w Q2. W decydującej części kwalifikacji nie zostawił rywalom żadnych złudzeń. Na otwarcie Q3 zanotował czas 1:53.262, po czym poprawił tempo i ostatecznie zdobył pole position wynikiem 1:42.526. Jego finalne okrążenie, 1:43.037, było lepsze o ponad pół sekundy od czasu Oscara Piastriego, który wcześniej uzyskał 1:43.571.
Za plecami Russella uformowała się stawka goniąca w rozstrzale niecałej sekundy. Charles Leclerc uplasował się na drugim miejscu, tracąc do Brytyjczyka 0,837 s. Tuż za nim, ze stratą 0,838 s, sklasyfikowano wspomnianego Piastriego. Czwarty był Isack Hadjar z Red Bull Racing, 0,974 s wolniejszy, a piąte miejsce zajął Lando Norris ze stratą 1,146 s.
Sam Norris przeżył w trakcie Q1 chwilę grozy. „Coś się chyba zepsuło” — zameldował przez radio, co wywołało nerwowe inspekcje w garażu McLarena. Na szczęście dla Brytyjczyka awaria nie okazała się na tyle poważna, by wyeliminować go z walki o czołowe pozycje.
Verstappen narzeka na balans, choć w piątek był najszybszy
Max Verstappen, w piątkowym treningu najszybszy na torze, w kwalifikacjach musiał zadowolić się ósmą pozycją ze stratą 1,555 s do Russella. Na zakończenie Q2 dzieliło go od Brytyjczyka już tylko 0,244 s, a w rozmowie z inżynierami nie krył frustracji balansem bolidu. „Przód bolidu dobija jak szalony. Nie potrafię hamować” — relacjonował Holender.
Niedzielny wyścig w Baku zapowiada się więc na starcie zupełnie inaczej, niż sugerowałaby tabela mistrzostw. Russell wyruszy z pole position, a lider klasyfikacji generalnej będzie musiał przebijać się przez stawkę od szesnastego miejsca — konsekwencja jednego z najbardziej kosztownych błędów tego sezonu.