Aston Martin zajmuje ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów sezonu 2026. Pod względem czystego tempa zespół z Silverstone ustępuje nawet debiutującemu w stawce Cadillakowi. „Aston Martin jest czerwoną latarnią tegorocznej rywalizacji w Formule 1” – trudno o bardziej dosadne podsumowanie sytuacji zielonych.
Sporą część tych kłopotów ma na sumieniu Honda, dostawca jednostek napędowych, który do F1 wrócił w 2015 roku jako partner McLarena. Współpraca z zespołem z Woking przetrwała trzy sezony, po czym Japończycy przenieśli się do Toro Rosso, dzisiejszego Visa Cash App RB. I to właśnie udany epizod z włoską ekipą otworzył Hondzie drzwi do Red Bull Racing.
Era przy boku zespołu z Milton Keynes zaczęła się obiecująco, od razu. W pierwszym wyścigu sezonu 2019 Max Verstappen stanął na podium z silnikiem Hondy. Dwa lata później, w 2021 roku, Holender sięgnął z japońską jednostką po pierwszy z czterech tytułów mistrzowskich. Honda i Red Bull dołożyli do tego jeszcze dwa tytuły mistrza świata konstruktorów – w 2022 i 2023 roku. Po sześciu latach tej współpracy Honda zmieniła jednak adres i przeniosła się do Aston Martina.
Nowy rozdział zaczął się pod wyjątkowo złą gwiazdą. Już przed sezonem, na testach w Barcelonie, Honda spóźniła się z powodu problemów z jednostką napędową. Wibracje generowane przez silnik groziły konsekwencjami zdrowotnymi obu kierowcom Astona Martina, Fernando Alonso i Lance’owi Strollowi.
Dwie poprawki i wciąż za mało
W czerwcu FIA zatwierdziła hierarchię programu ADUO, w którym Honda wylądowała na samym dole – jako najgorszy producent silników w całej stawce. Ta niechlubna pozycja dała jednak Japończykom coś w zamian: możliwość dwukrotnego udoskonalenia jednostki spalinowej w trakcie sezonu. Pierwsze z ulepszeń trafiło do samochodów na GP Holandii w Zandvoort. Był to zaledwie drugi wyścig w tym sezonie, który Aston Martin ukończył na punktowanych pozycjach – Fernando Alonso dojechał tam na dziewiątym miejscu.
Efekt okazał się jednak krótkotrwały. W kwalifikacjach do GP Włoch Hiszpan tracił ponad 0,6 sekundy do dwudziestego na liście Sergio Pereza, a w samym wyścigu zarówno Alonso, jak i Stroll odpadli przedwcześnie.
Jak podał serwis motorsport.com, Honda wprowadziła wówczas drugie ulepszenie jednostki spalinowej. Na GP Hiszpanii zespół zmienił turbosprężarkę – a zmiana trafiła do samochodu Lance’a Strolla. Koji Watanabe, prezes Honda Racing Corporation, nie krył, skąd wzięła się ta decyzja. „Pierwszą poprawkę, dzięki ADUO, wprowadziliśmy w Holandii, a drugą w Madrycie – w samochodzie Lance’a” – przyznał.
„W nowej specyfikacji na Zandvoort wystąpiły pewne problemy, dlatego już na GP Hiszpanii zmieniliśmy turbosprężarkę” – wyjaśnił Watanabe.
Prezes Honda Racing Corporation od razu zastrzegł jedno: to już koniec możliwości na ten rok. „Jeśli chodzi o ADUO, to wykorzystaliśmy nasze możliwości na ten rok” – powiedział. Dodał też, że silnik wciąż daleki jest od swojego sufitu. „Nie sądzę, abyśmy byli blisko możliwości wydobycia pełnego potencjału z jednostki napędowej. Uważam, że jest duży margines, aby się poprawić” – ocenił Watanabe.
Słowa te potwierdza to, co dzieje się na torze. Bo mimo dwóch wprowadzonych poprawek, w ostatnich wyścigach Alonso i Stroll wciąż zamykali stawkę.