F1 ogłosiła powrót do Afryki po blisko 40 latach przerwy. Gospodarzem zostaje Rwanda — kraj podpisał 10-letnią umowę na organizację Grand Prix. W kalendarzu wyścig pojawi się pod nazwą Grand Prix Afryki i, jak podano w oficjalnym komunikacie, ma zadebiutować na początku lat 2030. Na ogłoszeniu nie zabrakło prezydenta Rwandy Paula Kagame.
Bolidy F1 po raz ostatni pojawiły się na afrykańskiej ziemi w 1993 roku, na torze Kyalami pod Johannesburgiem w RPA. Na starcie stanęli wtedy Michael Schumacher, Alain Prost i Ayrton Senna — nazwiska, które dziś brzmią jak zamknięty rozdział historii sportu. Od tamtego wyścigu kontynent czekał na powrót cyrku F1 niemal cztery dekady.
Stały tor z różnicą wysokości 200 metrów
W odróżnieniu od wielu nowych punktów na mapie kalendarza, tor w Rwandzie nie będzie ulicznym obwodem — powstanie stały obiekt wyścigowy. Za projektem stoi firma byłego kierowcy F1 Alexa Wurza, pracująca w tandemie z Carstenem Tilke, synem znanego projektanta torów Hermanna Tilke. Różnica poziomów na trasie ma sięgać blisko 200 metrów — to stawia ją w gronie najbardziej wymagających terenowo obiektów w całym kalendarzu.
Sama lokalizacja imponuje już samą wysokością. Kigali leży na 1500 m n.p.m., a wyżej spośród obecnych destynacji F1 położone jest tylko Mexico City — 2200 m n.p.m. Tor stanie w Bugeserze, jakieś 40 kilometrów na południe od stolicy Rwandy.
Bugesera nie wzięła się znikąd. Od kilku lat trwa tam budowa dużego regionalnego lotniska, wspieranego finansowo przez Katar i Koreę Południową. Jego otwarcie zaplanowano na początek 2028 roku — a więc jeszcze zanim na torze pojawią się pierwsze bolidy.
Rwanda zostanie trzecim krajem na kontynencie, który ugości wyścig F1 — po RPA, gdzie odbyło się ponad 20 wyścigów, oraz Maroku. To właśnie Maroko otwierało afrykańską historię F1: edycja z 1958 roku w Casablance była zarazem pierwszym wyścigiem Formuły 1 rozegranym w kraju arabskim.
Nowy wyścig może dopisać ciekawy wątek do karier dzisiejszych gwiazd stawki. Lewis Hamilton mówił na początku tego sezonu, że przed zakończeniem kariery chciałby jeszcze pościgać się w Afryce. Brytyjczyk ma dziś 41 lat, więc start Grand Prix Afryki na początku lat 2030 może nadejść dla niego zbyt późno. Inaczej wygląda sytuacja Maxa Verstappena, który niedawno przedłużył kontrakt z Red Bullem. Jesienią 2030 roku Holender będzie miał 33 lata — byłby to już jego 16. sezon w Formule 1.