Tymoteusz Kucharczyk, trzeci zawodnik sezonu Indy NXT 2026, okazał się najszybszy spośród wszystkich debiutantów podczas niedzielnych testów European Le Mans Series, rozegranych dzień po finałowej rundzie sezonu. Polak po raz pierwszy w karierze usiadł za kierownicą prototypu klasy Le Mans, a jego występ zdążyły już odnotować zagraniczne serwisy sportscar365.com i Italian-Endurance.com.
Test doszedł do skutku dzięki wsparciu porównywarki ubezpieczeń Mubi.pl, głównego partnera kierowcy. Pierwotnie Kucharczyk miał jechać samochodem TDS Racing z numerem 14 – problem w tym, że po prostu nie zmieścił się w jego fotelu. Ten sam zespół przygotowuje jednak również prototyp numer 29 i błyskawicznie dostosował go do potrzeb Polaka. Mowa o ORECA 07 startującej pod szyldem Forestier Racing by Panis – ekipy firmowanej przez Oliviera Panisa, zwycięzcę GP Monako w Formule 1 z 1996 roku. Ten konkretny egzemplarz zdobył w minionym sezonie wicemistrzostwo ELMS w kategorii LMP2.
Sekunda poprawy i 300 km/h
W porannej sesji Kucharczyk uzyskał czas 1:34.450 i przy okazji zanotował najwyższą prędkość maksymalną wśród wszystkich kierowców LMP2 – równe 300 km/h. Po południu poszedł jeszcze o niemal sekundę w dół, kończąc na 1:33.522. Szybsza od niego w całych testach była tylko jedna osoba: Doriane Pin, która przez cały sezon ścigała się własnym samochodem w barwach Duqueine Team.
Samochód numer 29 Polak dzielił z 22-letnim Francuzem Hadrienem Davidem – kierowcą z CV, które robi wrażenie: mistrz francuskiej Formuły 4 w wieku zaledwie 15 lat, w 2019 roku, wicemistrz FREC w 2021, mistrz Michelin Le Mans Cup w 2025. David w tym sezonie startuje w WEC Lexusem RC F zespołu Akkodis ASP, w czerwcu stanął na podium 24h Le Mans w klasie LMGT3, a wcześniej wywalczył pole position na torze Spa-Francorchamps. A mimo to w tym samym aucie to Kucharczyk był szybszy.
Równie ważna jak same czasy okrążeń była jednak stabilność Polaka. Jego ostatni przejazd – jedenaście okrążeń z rzędu – zamknął się w wąskim przedziale 1:34.2-1:35.7. Łącznie w ciągu dnia pokonał 61 okrążeń, co dało ponad 280 kilometrów za kierownicą prototypu.
Wiedziałem, że na początku muszę być cierpliwy. LMP2 to zupełnie inne auto niż to, czym jeździłem do tej pory: więcej docisku, inne hamowanie, inny sposób pracy z oponami. Z każdym przejazdem czułem się pewniej, a po południu mogłem już naprawdę zaatakować. Najlepszy czas wśród debiutantów i równe tempo na dłuższym przejeździe to więcej, niż zakładałem przed testem. Dzień zaczął się nietypowo, bo w fotelu samochodu numer 14 po prostu się nie zmieściłem, ale zespół TDS Racing stanął na wysokości zadania. Dziękuję im za świetnie przygotowany samochód i zaufanie.
Kucharczyk nie zapomniał też o sponsorze, bez którego cały test w ogóle by się nie odbył.
Ogromne podziękowania należą się Mubi, bez którego ten test by się nie odbył. Kiedy pojawiła się szansa, zareagowali od razu. Mam nadzieję, że ten wynik to dla nich także powód do dumy.
Głos zabrał też Michał Laskowski, prezes zarządu Mubi.
Pierwszy raz w prototypie i od razu najszybszy wśród debiutantów – to wynik, który zauważył cały świat wyścigów długodystansowych.
Co dalej z 20-letnim Kucharczykiem? Jego plany na sezon 2027 wciąż pozostają otwarte. Pewne jest za to jedno: w ostatnich pięciu latach czterokrotnie kończył sezon na podium mistrzostw, w których startował. A droga do wyścigów długodystansowych, którą właśnie uchylił sobie testami ELMS, ma w polskim sporcie motorowym już swój wzór – w 2025 roku Robert Kubica wygrał 24h Le Mans, a zespół Inter Europol Competition od lat należy do światowej czołówki LMP2.