Co tak naprawdę blokuje Mercedesowi drogę na szczyt stawki F1 w 2026 roku? Sam zespół odpowiada bez wahania – pieniądze. Limit wydatków, który dziś wynosi około 215 milionów dolarów na sezon, nie pozwala ekipie z Brackley nadążyć za tempem rozwoju narzuconym przez Ferrari i McLaren.
Na torze sytuacja Mercedesa wygląda tymczasem coraz gorzej. Broniący tytułu Lando Norris wygrał w Zandvoort drugi z rzędu wyścig sezonu 2026. To Ferrari i McLaren przerwały dominację niemieckiego zespołu – dzięki serii ulepszeń wprowadzanych w ostatnich tygodniach.
Toto Wolff nie owija w bawełnę. Szef Mercedesa wprost przyznał, że jego zespół nie jest w stanie dorównać rywalom tempem rozwoju bolidu. W praktyce oznacza to jedno: model W17 nie doczeka się większych poprawek, dopóki stawka nie wyjedzie ponownie poza Europę.
Do tego dochodzi problem, który kosztował zespół dużo więcej niż sam limit budżetowy. Jak przyznał Wolff, przez kłopoty z niezawodnością Mercedes zostawił na stole od 50 do 100 punktów.
Zostawiliśmy między 50 a 100 punktów na stole z powodu problemów z niezawodnością.
Rywale nie zwalniają tempa
Mercedes czeka na dogodniejszy moment kalendarza. Ferrari i McLaren czekać nie zamierzają. Obie ekipy w ostatnich tygodniach poprawiły swoje bolidy i to one dziś dyktują warunki w stawce. Wygrana Norrisa w Zandvoort to najświeższy dowód na to, jak przewaga rozwojowa przekłada się na wyniki na torze.