72 punkty przewagi w klasyfikacji konstruktorów, a mimo to Mercedes w środku sezonu przemeblowuje strategię techniczną. Dlaczego? Odpowiedzi trzeba szukać w serii usterek, które kosztowały zespół dużo więcej niż same punkty.
Pierwotnie plan wyglądał zupełnie inaczej. Mercedes miał zamrozić prace nad W17 i rzucić cały budżet oraz moce przerobowe na W18 – bolid szykowany już pod nowe przepisy 2027 roku. Stało się jednak odwrotnie: zamiast przenosić środki na przyszły projekt, zespół wdraża awaryjny pakiet poprawek do W17. Zwrot o 180 stopni względem tego, co jeszcze niedawno wydawało się przesądzone.
Co zmusiło Mercedesa do rewizji planów
Powód jest prozaiczny – problemy techniczne dopadły obu kierowców naraz. George Russell i Andrea Kimi Antonelli przez serię usterek stracili cenny dorobek w klasyfikacji generalnej. Zespół wciąż prowadzi w klasyfikacji konstruktorów, i to z przewagą 72 punktów. Tyle że liczby nie zawsze mówią całą prawdę.
W samym zespole panuje przekonanie, że nawet tak spora poduszka bezpieczeństwa może nie wystarczyć, by utrzymać prowadzenie do ostatniego wyścigu. I to właśnie ta obawa – nie chłodna kalkulacja budżetowa – stoi za decyzją o wznowieniu prac nad W17.
Mercedes znalazł się więc w sytuacji znanej każdemu topowemu zespołowi w erze budżetowego gorsetu: bronić dzisiaj czy inwestować w jutro. Na razie padło na to pierwsze.