Charles Leclerc skasował z telefonu wszystkie aplikacje mediów społecznościowych. Powód? Miał dość fali plotek, które od tygodni krążą wokół przyszłości Frederica Vasseura w Ferrari.
Spekulacje na temat losów szefa włoskiego zespołu nasiliły się po Grand Prix Azerbejdżanu. Sam Vasseur przyznał wówczas, że zespół nie działał z typowym dla siebie spokojem. Doniesienia szybko eskalowały, więc kierownictwo Ferrari zdecydowało się na oświadczenie – jasno wyraziło w nim pełne poparcie dla swojego szefa zespołu.
Temat wrócił, gdy Leclerc spotkał się z dziennikarzami przed Grand Prix Bahrajnu. Konferencja odbyła się zresztą w Malezji. Kierowcę Ferrari zapytano wprost, jak doniesienia medialne wpływają na atmosferę w zespole.
„Szczerze mówiąc, usunąłem z telefonu wszystko, co jest związane z mediami społecznościowymi” – przyznał Leclerc. Monakijczyk nie krył, że plotki odbijają się na nastrojach w ekipie. „Z pewnością nie wpływa to dobrze na spokój ekipy” – ocenił.
Zaznaczył jednak, że zespół nie ma wpływu na to, co dzieje się wokół niego medialnie. Trzeba więc skupić się na tym, na co realny wpływ jeszcze jest. „Ostatecznie mamy niewielką kontrolę nad tym, co się dzieje. Musimy jednak i tak maksymalizować nasze wyniki” – powiedział.
Leclerc broni Vasseura
Co do swojego stosunku do francuskiego szefa zespołu kierowca Ferrari nie zostawił żadnych wątpliwości. „Zawsze mówiłem, jak bardzo ufam Fredowi i jak ważny jest dla zespołu” – zadeklarował Leclerc.
Dodał też, że rola Vasseura w Maranello nie kończy się wraz z bieżącym sezonem. „Do tej pory miał dla nas ogromną wartość i będzie ważny także w kolejnych latach” – stwierdził.
Wewnątrz zespołu, jak zapewnił Leclerc, nigdy nie było w tej sprawie żadnych rozbieżności. „W zespole nigdy nie było żadnych wątpliwości, że Fred ma nasze pełne poparcie” – powiedział. Na koniec dorzucił życzenie pod adresem całego padoku F1: mniej spekulacji na temat Ferrari. „Po prostu życzyłbym sobie, żeby krążyło mniej tych głupich plotek” – podsumował.