Pierwszy trening dopiero się skończył, a stawkę już wyprzedził Robert Kubica. Polak, startujący w Ferrari 499P z numerem 83 wraz z Yifeiem Ye i Philem Hansonem, złapał dobrą formę już na starcie piątkowych przygotowań do wyścigu 6h Barcelona. Kierowcy WEC mieli do dyspozycji dwie 90-minutowe sesje treningowe przed niedzielnym startem.
W pierwszej z nich Kubica był najszybszy na całej trasie. Drugiej sesji nie udało mu się już powtórzyć w tym samym stylu, ale i tak zameldował się w ścisłym czele klasyfikacji Hypercar – czas 1:31.796 dał mu trzecie miejsce. Do zwycięzcy stracił grosze.
Najszybszy tym razem był Harry Tincknell za kierownicą Astona Martina z numerem 007 – 1:31.712. Od Kubicy dzieliło go zaledwie 0,084 s. Drugie miejsce zajął zespół Genesis Magma Racing z Mathysem Jaubertem, który stracił do lidera jeszcze mniej – 0,038 s. Trzy najlepsze samochody zmieściły się w przedziale niespełna jednej dziesiątej sekundy. Trudno o lepszy dowód, jak wyrównana jest rywalizacja w Hypercarach przed niedzielnym wyścigiem.
Dla Kubicy liczy się jednak jeszcze jedno porównanie – to wewnątrz własnej stajni. Polak był najszybszym kierowcą zespołu AF Corse w obu piątkowych sesjach.
Cadillac wciąż czeka na zwycięstwo, Toyota broni dorobku z Le Mans
Czwarte miejsce w drugim treningu zajął Cadillac numer 12, prowadzony przez trio Alex Lynn, Norman Nato i Will Stevens. Lynn wrócił do ścigania po przebytej kontuzji. Amerykański zespół wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Piąte miejsce przypadło Toyocie z numerem 7 – tej samej załodze, która triumfowała w tegorocznym 24h Le Mans. Nieco dalej w tabeli, na czternastej pozycji, uplasowało się BMW z numerem 20, wciąż liczące się w walce o mistrzowski tytuł WEC. Poza pierwszą dziesiątką znalazły się z kolei samochody Peugeota i Alpine.
Wyścig 6h Barcelona wystartuje w niedzielę i potrwa sześć godzin. Piątkowe treningi dały jednak jasny sygnał już teraz – Kubica i Ferrari 499P numer 83 będą jednym z głównych rozgrywających tej walki.