Haas nie dysponuje budżetem sięgającym limitu wydatków obowiązującego w Formule 1 w sezonie 2026. Szef zespołu Ayao Komatsu powiedział to bez owijania w bawełnę — i zadeklarował, że zmiana tej sytuacji to dla niego sprawa numer jeden.
Limit wydatków w bieżącym sezonie wynosi 215 milionów dolarów. Wzrost względem poprzednich lat to efekt nowych przepisów technicznych i rosnącej inflacji. Haas, który na dzień 2 sierpnia 2026 roku zajmuje 7. miejsce w klasyfikacji konstruktorów, tej kwoty nie osiąga.
„Chciałbym, żebyśmy mogli mieć taki budżet, ale nie mamy. To jeden z najwyższych priorytetów na mojej liście zadań – być w stanie finansować ten zespół, byśmy mogli operować w limicie wydatków. To jest podstawa. Powinniśmy byli to osiągać w pierwszej kolejności.”
Tak Komatsu opisał finansową rzeczywistość swojego zespołu. Skutki tych ograniczeń widać gołym okiem: symulator i narzędzia rozwojowe Haasa są przestarzałe w porównaniu z rywalami.
„Nie jestem w stanie dać im wystarczających narzędzi”
Komatsu nie kryje, że braki infrastrukturalne uderzają wprost w pracowników. Jednocześnie ocenia personel zespołu jako bardzo zdolny i chwali kulturę pracy panującą w organizacji.
„Chłopaki robią fantastyczną robotę, szczerze. Każdy, kto myśli o Formule 1, wie, jakie są nasze zasoby jako zespołu i zrozumieją to przesłanie. Personel Haasa jest bardzo zdolny. Pracują jako zespół, nikt się nie obwinia. Kultura oraz umiejętności są na miejscu.”
A jednak — mimo tych słów uznania — Komatsu przyznał, że nie jest w stanie zapewnić pracownikom warunków, na jakie zasługują.
„Nie jestem im jednak w stanie dać wystarczających narzędzi, by pokazali, na co są zdolni.”
Jedno zdanie, a mówi wszystko. Zdolny personel, zgrany zespół, dobra kultura pracy — a za plecami przestarzały symulator, który blokuje każdy krok naprzód. Dopóki Haas nie zbliży się do pułapu 215 milionów dolarów, przepaść między ambicjami a wynikami na torze będzie trudna do zasypania.