Co łączy włoskie wakacje z paddockiem Formuły 1? Odpowiedź brzmi: złodzieje, którzy nie oszczędzają nawet kierowców startujących w najbardziej prestiżowych wyścigach świata.
23-letni Argentyńczyk padł ofiarą kradzieży podczas wakacyjnego pobytu we Włoszech. Z jego apartamentu zniknęło kilka rzeczy – ubrania oraz zestaw do przygotowywania mate, czyli tradycyjnego napoju znanego w Ameryce Południowej. O zdarzeniu Colapinto napisał w poście, który później usunął.
„Mam nadzieję, że ci, którzy je sobie przywłaszczyli, będą z nich zadowoleni!”
Ironiczny ton kierowcy niczego jednak nie zmienia. Tego typu incydenty w środowisku F1 zdarzają się regularnie, a historia zna przypadki znacznie poważniejsze niż zaginięcie ubrań i akcesoriów do mate.
Zegarki wartości setek tysięcy dolarów
Najgłośniejszym przykładem pozostaje sprawa Charlesa Leclerca. Przed Grand Prix Emilii-Romanii na torze Imola w 2022 roku rabusie okradli monakijskiego kierowcę Ferrari z zegarka. Jego wartość szacowano na 320 000 dolarów. W tej sprawie zatrzymano ostatecznie czterech mężczyzn.
To nie był jedyny raz, gdy Leclerc musiał zmierzyć się ze złodziejami. Przy innej okazji sam dogonił sprawcę i odzyskał skradziony zegarek – tym razem wyceniony na 675 000 dolarów.
Kierowcy F1 tracą cenne przedmioty nie tylko na wakacjach czy przy torze. Brytyjski kierowca stracił zegarek wart blisko 200 000 podczas finału Mistrzostw Europy w piłce nożnej 2020 między Anglią a Włochami na stadionie Wembley. Tłum, prestiżowa impreza i drogi zegarek na ręce – dla kieszonkowców to okazała się zbyt kusząca kombinacja.
Sprawa Colapinto, choć finansowo nieporównywalna z incydentami Leclerca, wpisuje się w ten sam schemat: znani sportowcy stają się celem złodziei niezależnie od miejsca i okoliczności.