„Franco dostał karę przesunięcia na polach startowych za to, że jest Argentyńczykiem. Prawdopodobnie. Ja dałbym mu taką karę z tego powodu” – powiedział Jeremy Clarkson na antenie Sky Sports. Te słowa 66-letniego prezentera, byłego gospodarza „Top Gear”, zrobiły się głośne jeszcze przed kwalifikacjami do GP USA Formuły 1.
Clarkson pojawił się na żywo w studiu Sky Sports, które stanęło na torze Circuit of the Americas, i tam właśnie rozmawiał o sytuacji przed kwalifikacjami. Wątków było kilka. Oprócz kary dla Franco Colapinto prezenter zdążył wspomnieć spacer Martina Brundle’a po polach startowych, a także związek Lewisa Hamiltona z Kim Kardashian. Największy odzew wywołał jednak akurat fragment o Colapinto – kierowcy Alpine, Argentyńczyku z pochodzenia.
To nie przypadkowa znajomość tematu. Clarkson spędza cały weekend GP USA właśnie z zespołem Alpine[ref:fad:fact-4]. Jego farma leży tuż przy fabryce zespołu w Enstone, a prezenter bywał już wcześniej u pracowników Alpine w ich zakładzie.
Skąd ten żart
Sam Clarkson nie pozostawił wątpliwości, że jego słowa mają konkretny kontekst historyczny. „Ale tak naprawdę wynika to z tego, co wydarzyło się podczas naszej wizyty” – dodał, nawiązując do epizodu z 2014 roku. Wtedy on, James May i Richard Hammond odwiedzili Patagonię, kręcąc jeden z odcinków „Top Gear”. Ten odcinek stał się potem jednym z najbardziej komentowanych w historii programu.
Powód był prozaiczny i jednocześnie wybuchowy. Clarkson prowadził tam samochód Porsche 928 z tablicą rejestracyjną H982 FKL, którą część lokalnej społeczności odczytała jako odniesienie do wojny o Falklandy z 1982 roku. Ekipa programu utrzymywała, że to był czysty przypadek, nie celowy wybór. Mieszkańcy się na to nie dali przekonać – wybuchły protesty, ekipę obrzucono kamieniami, a trójka prezenterów musiała opuścić Argentynę.
Alpine zareagowało na komentarz Clarksona oświadczeniem, w którym nie wymieniło go z nazwiska. „W Alpine wiemy o komentarzach gościa zespołu udzielonych podczas niedawnego wywiadu telewizyjnego w Austin. Franco jest naszym kierowcą i ma nasze pełne wsparcie” – napisał zespół.
Sama kara, o której mówił Clarkson, jest jak najbardziej realna. Colapinto otrzymał przesunięcie o dziesięć pozycji na starcie GP USA. Powodem było użycie przez Alpine czwartego nowego układu elektroniki sterującej w sezonie 2026, co przekroczyło dopuszczalny limit elementów.