Ile może być warte auto zbudowane specjalnie dla siedmiokrotnego mistrza świata Formuły 1, przez lata funkcjonujące niemal jak legenda wśród kolekcjonerów? Odpowiedź poznamy 16 stycznia 2027 roku. Wtedy właśnie czarne Porsche Carrera GT, które należało niegdyś do Michaela Schumachera, trafi na aukcję Mecum Kissimmee.
Egzemplarz z 2004 roku zamówiono w czasie, gdy Niemca wciąż wiązał kontrakt z Ferrari – tym samym zespołem, z którym sięgnął po pięć ze swoich siedmiu tytułów mistrzowskich. Sama ta liczba mówi, dla kogo producent przygotował ten wyjątkowy egzemplarz.
Techniczna bestia bez elektronicznych ułatwień
Za fotelem kierowcy pracuje wolnossący silnik V10 o pojemności 5,7 litra, generujący 605 KM. Cała moc trafia wyłącznie na tylne koła, za pośrednictwem sześciobiegowej manualnej skrzyni. Żadnego napędu na cztery koła. Żadnych automatycznych ułatwień. Sprint od 0 do ok. 96 km/h zajmuje około 3,5 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 330 km/h.
To auto, które nie wybacza błędów. Wymaga ceramicznego sprzęgła, a biegi zmienia się dźwignią z drewnianą gałką – detal, który dziś wygląda niemal jak relikt innej epoki motoryzacji. Na całym świecie powstało zaledwie 1270 sztuk Carrera GT. Rzadkość tego modelu istnieje więc niezależnie od tego, czyje nazwisko widnieje w jego historii.
Oferowany egzemplarz nie trafia na aukcję jako goła karoseria z silnikiem. W komplecie znajdują się fabryczne książki, instrukcje, narzędzia i akcesoria, a do tego spory zbiór materiału fotograficznego dokumentującego historię auta. Dla kolekcjonerów szukających potwierdzenia autentyczności i pochodzenia bywa to równie ważne jak stan techniczny samego pojazdu.
Styczniowa aukcja w Kissimmee na Florydzie pokaże, ile dziś są warci mistrzowie – i maszyny zbudowane specjalnie z myślą o nich.