Dwunaste miejsce w klasyfikacji generalnej po debiutanckim sezonie w Formule 3 – z takim bilansem 18-letni Maciej Gładysz zamyka 2026 rok. Czy to dobry wynik? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo sezon miał, jak sam przyznaje kierowca, dwa zupełnie różne oblicza.
Pochodzący z Tarnowa zawodnik reprezentuje w tym roku barwy zespołu ART GP oraz Akademii Motorsportu Orlen. Na starcie sezonu wchodził do stawki z niezłymi referencjami – wcześniej notował dobre wyniki w hiszpańskiej Formule 4 oraz w serii Eurocup-3. Sam Gładysz nie ukrywał jednak, że rywalizacja w F3 to zupełnie inny poziom trudności niż wszystko, z czym mierzył się wcześniej.
Najjaśniejszym punktem roku było zwycięstwo wywalczone na legendarnym torze Silverstone – to właśnie ten wynik Polak wskazuje jako najważniejszy moment całego sezonu. Druga część kalendarza potoczyła się już jednak zupełnie inaczej.
Pechowa końcówka sezonu
Rywalizacja zakończyła się w Madrycie, gdzie rozegrano ostatni weekend wyścigowy sezonu 2026. „Niestety, końcówka roku była dla mnie bardzo pechowa, bo kilka razy, w tym także w ten weekend w Madrycie, nie dojeżdżałem do mety nie z własnej winy, ale taki jest czasami motorsport” – powiedział kierowca po zakończeniu sezonu.
Mimo serii wyników, które wymknęły się z rąk, Polak patrzy w przyszłość z wyraźnym optymizmem. „Pokazaliśmy, że mamy tempo, aby walczyć w czołówce, dlatego razem z moimi najbliższymi pracujemy nad tym, aby pozostać w tym padoku i mam nadzieję, że wkrótce będę mógł powiedzieć coś więcej na ten temat” – zapowiedział.
Chciałbym jednak bardzo podziękować całemu mojemu zespołowi, mojej rodzinie, sponsorom i niesamowitym, polskim kibicom, którzy dopingowali mnie na każdym okrążeniu.
Na razie przyszłość Gładysza w padoku Formuły 3 – lub wyżej – pozostaje otwarta. Zwycięstwo na Silverstone pokazało, na co stać młodego Polaka w starciu z najlepszymi rówieśnikami na kontynencie. Pechowa końcówka w Madrycie tylko przypomniała, jak cienka bywa granica między dobrym a bardzo dobrym wynikiem w motorsporcie.