Ile nowych elementów z włókna węglowego trzeba, żeby złożyć bolid F1 rozbity o bariery w sobotnim sprincie? Odpowiedź z Singapuru jest prosta: więcej, niż Mercedes miał akurat na magazynie.
George Russell dojechał ostatnie GP Singapuru na dziewiątym miejscu, choć droga do tego wyniku była wszystko, tylko nie prosta. Brytyjczyk ruszał z dziewiętnastego pola startowego — konsekwencja kary za wymianę elementów jednostki napędowej. Już sam weekend na Marina Bay sypał mu problemami technicznymi jeden za drugim: najpierw miękki pedał hamulca, potem, w trakcie wyścigu, wyciek płynu z uszkodzonej butelki z napojem.
Największy kłopot przyszedł jednak dzień wcześniej. W sobotnim sprincie Russell rozbił samochód o bariery i zostawił mechanikom Mercedesa nie lada zagadkę: jak odbudować bolid W17 w parę godzin przed niedzielnym wyścigiem. Jak pisze niemiecki magazyn „Auto Motor und Sport”, naprawa obejmowała wymianę przedniego skrzydła, podłogi, przedniego zawieszenia i całej tylnej części auta.
Stare części, te same specyfikacje, inna wydajność
Skala uszkodzeń była taka, że zespół wyczerpał cały zapas nowych elementów z włókna węglowego. W aucie Russella nie znalazły się więc podzespoły prosto z fabryki — inżynierowie musieli sięgnąć po komponenty, które już wcześniej przejechały inne weekendy wyścigowe. Na papierze miały identyczną konstrukcję i tę samą specyfikację aerodynamiczną co nowe egzemplarze. Różnił je tylko stopień zużycia. „Auto Motor und Sport” zaznacza jednak, że wyeksploatowane części mogły dawać nieco gorszą wydajność niż te fabrycznie nowe.
Russell i tak awansował z 19. pola startowego na 9. pozycję i wywalczył punkty. Szef zespołu Toto Wolff uznał to za skuteczne ograniczenie strat.
Problem w tym, że takich kompromisów czeka go pewnie więcej. Pod koniec sezonu zespoły F1 zwykle przestawiają produkcję z nowych elementów zapasowych na prace nad samochodem na kolejny rok. Dla Russella to oznacza, że mocniej zużyte części mogą mu towarzyszyć do końca sezonu 2026.
Do tego dochodzi jeszcze jedna kara związana z wymianą elementów silnika — kolejne ograniczenie w odrabianiu strat w klasyfikacji generalnej.
A strata jest już ogromna. Andrea Kimi Antonelli prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą 102 punktów. Russellowi zostały już tylko matematyczne szanse na tytuł mistrzowski w sezonie 2026. Jeśli na najbliższym GP USA coś pójdzie nie tak dla Brytyjczyka, Antonelli może przypieczętować mistrzostwo świata już w Austin.