Co robi miliarder, który wpompował w zespół F1 ponad 500 milionów dolarów, a w zamian dostaje dziesiąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów? Lawrence Stroll, kanadyjski biznesmen i właściciel Aston Martina, coraz poważniej myśli o rozstaniu z Hondą, dostawcą jednostek napędowych jego zespołu.
Zespół z Silverstone miał w sezonie 2026 walczyć o tytuł mistrzowski. Rzeczywistość jest inna. Aston Martin ma na koncie tylko 7 punktów i zajmuje dopiero dziesiąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Za taki wynik nikt nie płaci setek milionów dolarów.
Problem tkwi w osiągach samochodu — zespół po prostu nie jest w stanie regularnie mieszać się w walkę z czołówką. Honda modyfikowała silnik spalinowy i turbosprężarkę, ale te zmiany nie przyniosły oczekiwanego postępu. Frustruje to tym bardziej, że japoński producent zbudował sobie renomę dzięki sukcesom z Red Bull Racing w ostatnich latach. Wygląda więc na to, że sama Honda nie jest tu winowajcą — problem leży w tym, jak jej jednostka współgra z resztą projektu Aston Martina.
Co dalej z silnikiem?
Jak pisze hiszpański dziennik „AS”, Aston Martin nie wyklucza poszukiwania alternatywy dla Hondy. Stroll ma być gotów zerwać porozumienie i ponieść kolejne koszty, jeśli to przybliżyłoby zespół do triumfów. Dla człowieka, który już wydał pół miliarda dolarów bez żadnego realnego zwrotu w wynikach, kolejna duża inwestycja to nie przeszkoda — liczy się tylko efekt.
Sam zespół oficjalnie śpiewa inną piosenkę. Z fabryki w Silverstone płynie przekaz, że Aston Martin wciąż wierzy w japońskiego partnera. Honda obiecuje kolejny etap prac, który ma przynieść bardziej kompleksowe zmiany przed sezonem 2027. To może być ostatnia szansa, by udowodnić, że ta współpraca ma jeszcze sens.
Przed Grand Prix USA obie strony czeka moment pełen symboliki — i napięcia, i wspólnej historii naraz. Przedstawiciele Aston Martina i Hondy mają wziąć udział we wspólnej sesji zdjęciowej z okazji 500. wyścigu japońskiego producenta w Formule 1. Uśmiechy do obiektywu, a w tle od miesięcy toczy się rozmowa o rozwodzie — trudno wymyślić lepszy obraz tego, co dzieje się między tymi dwoma firmami.