„Ten zostanie rozegrany albo w Abu Zabi, albo we Włoszech” – tak w skrócie można dziś opisać sytuację wokół ostatniego wyścigu sezonu F1 2026. Formuła 1 zdążyła już zawęzić listę kandydatów do organizacji finałowej rundy do dwóch scenariuszy: Abu Zabi albo Imola.
Za całym zamieszaniem stoi trwający konflikt między USA a Iranem, który stawia pod poważnym znakiem zapytania organizację wyścigów w Katarze i Abu Zabi. Formalnie obie te rundy wciąż figurują w oficjalnym kalendarzu sezonu 2026. Katar ma zapłacić za organizację swojego Grand Prix 55 milionów dolarów, Zjednoczone Emiraty Arabskie – 40 milionów. Gdyby to sama F1 zdecydowała się odwołać te wyścigi, opłaty wpisowe organizatorów mają zostać zwrócone.
Zespoły długo w niepewności jednak nie zostaną. Decyzja o tym, czy stawka pojedzie na Bliski Wschód, ma do nich dotrzeć do połowy października. Jak podaje Motorsport, kierownictwo serii nie narzuciło sobie żadnych sztywnych ram czasowych na finalne rozstrzygnięcie – choć konkretną datę graniczną zespoły już usłyszały.
Imola czeka w gotowości
Jedyną alternatywą na wypadek odwołania wyścigów w Zatoce Perskiej pozostaje Imola. Gdyby to właśnie włoski tor przejął organizację finału, wyścig odbyłby się 6 grudnia 2026 roku – dwa tygodnie po Grand Prix Las Vegas. Taki scenariusz oznaczałby też skrócenie całego kalendarza sezonu z 23 do 22 rund.
Włoscy organizatorzy z założonymi rękami nie siedzą. FOM dało im zielone światło na budowę trybun i prowadzenie przygotowań tak, jakby faktycznie mieli gościć stawkę F1. Cały koszt ryzyka finansowego związanego z tymi przygotowaniami bierze na siebie sama F1 – Imola nic więc nie straci, jeśli ostatecznie wyścig tam się nie odbędzie.
Doniesienia o całej sytuacji potwierdzili w czwartek na konferencji prasowej Ayao Komatsu, szef zespołu Haas, oraz Mattia Binotto.
Stefano [Domenicali] ma o tym nas poinformować do połowy października. Wiemy, jaka jest sytuacja. Imola rozpoczęła już przygotowania na wypadek, jakby mieli wskoczyć do kalendarza. Wszelkie wyzwania dotyczą samej infrastruktury i przygotowania np. motorhome’ów w Europie
Komatsu zwrócił uwagę na praktyczny problem organizacji wyścigu w Europie w grudniu. Osoby, które normalnie zajmują się taką logistyką, mają zimą inną pracę – trzeba więc będzie znaleźć dla nich zastępstwo. Szef Haasa wyraził jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie i stawka pojedzie zgodnie z pierwotnym planem do Kataru oraz Abu Zabi.
Na poniedziałkowym spotkaniu Komisji F1 ustalono, że ostateczna decyzja w sprawie finału sezonu ma zapaść do połowy października. Binotto podkreślił, że obawy dotyczące zimowych opon i niskich temperatur są w przypadku Imoli mocno przesadzone. Jak zaznaczył, średnia temperatura na torze w tej porze roku jest wyższa niż w terminie wyścigu w Las Vegas, więc prawdziwym wyzwaniem pozostaje wyłącznie organizacja i logistyka.