Czy Fernando Alonso w ogóle pojawi się jeszcze na starcie w Formule 1 w 2027 roku? A jeśli tak – to w jakich barwach? Na razie nikt nie zna odpowiedzi, a weekend Grand Prix Hiszpanii w Madrycie też jej nie przyniesie – Aston Martin i sam kierowca nie planują żadnego komunikatu w sprawie jego przyszłości. Tak wynika z informacji portalu racingnews365.com.
45-letni Hiszpan wciąż nie ma podpisanego kontraktu na przyszły sezon, a rozmowy z zespołem z Silverstone ciągną się dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał. Aston Martin od tego sezonu korzysta z jednostek napędowych Hondy, ale zamiast oczekiwanego skoku formy przyszły słabe wyniki – efekt błędnego odczytania nowych regulacji technicznych.
Wśród rozważanych scenariuszy pojawiał się powrót Alonso do Alpine. Nie byłby to żaden szok – sterami francuskiej ekipy ponownie kieruje przecież menedżer Hiszpana, Flavio Briatore. Tyle że Pierre Gasly ma kontrakt z Alpine do końca 2028 roku, a zespół niedawno przedłużył też umowę z Franco Colapinto na sezon 2027. Drzwi do powrotu są więc na razie zamknięte – przynajmniej na najbliższe lata.
Sam Alonso wielokrotnie zaprzeczał, jakoby myślał o zakończeniu kariery, i zostawił sobie furtkę do pozostania w Aston Martin na 2027 rok. Według racingnews365.com rozmowy między kierowcą a zespołem toczą się na kilku frontach naraz – i nie chodzi wyłącznie o to, czy Alonso zostanie, ale też na jakich warunkach.
Honda ma dopłacić do pensji Alonso
Jednym z pomysłów, jakie padły przy stole negocjacyjnym, jest finansowe zaangażowanie Hondy. Kanadyjski miliarder, właściciel Aston Martin, wpadł na koncepcję, by pensję Alonso częściowo pokrywał japoński producent silników. Takie rozwiązanie pozwoliłoby zaoszczędzić co najmniej kilkanaście milionów dolarów rocznie – a przy obecnych problemach zespołu to suma, której nie da się zlekceważyć.
Źródła z padoku F1 wskazują, że najbardziej prawdopodobny jest wariant umowy typu 1+1. Oznaczałaby ona przedłużenie współpracy na sezon 2027 z opcją wspólnych startów także w 2028 roku, jeśli obie strony będą zadowolone z rezultatów. Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym Alonso zakończy karierę już po sezonie 2026. Taka możliwość jest na razie czysto teoretyczna, ale wciąż leży na stole.
Wszystko może rozstrzygnąć się na torze. Alonso w ostatnich tygodniach wielokrotnie powtarzał, że czeka na efekty poprawek wprowadzonych do modelu AMR26. Te faktycznie nieco podniosły tempo bolidu, ale to wciąż za mało – o czołowe pozycje Hiszpan obecnie nie ma szans walczyć. Problemem Aston Martin jest nie tylko słaby bolid, ale też mało wydajny silnik Hondy, a to oznacza, że realna poprawa może przyjść później, niż liczy dwukrotny mistrz świata.