Jak to możliwe, że 20-letni kierowca wygrywa Grand Prix z ogromną przewagą, a mistrzostwo świata wciąż nie jest jego? Andrea Kimi Antonelli wygrał Grand Prix USA Formuły 1 na Circuit of The Americas w Austin. Dwudziestolatek z Mercedesa rozjechał konkurencję na torze, ale mimo tej dominacji nie świętował w Austin tytułu mistrzowskiego. Winę za to ponoszą rywale — Lewis Hamilton i George Russell uzyskali wystarczająco dobre wyniki, by walka o mistrzostwo potrwała co najmniej do GP Meksyku.
Początek wyścigu zdecydowanie nie należał do Maxa Verstappena — kierowca Red Bull Racing słabo wystartował i już na pierwszych metrach musiał odpierać atak z obu stron, od Charlesa Leclerca i Lewisa Hamiltona. Holender obronił się przed Brytyjczykiem, Leclerc jednak — pochodzący z Monako — zdołał przedrzeć się na drugie miejsce. Radość Monakijczyka trwała tylko okrążenie. Chwilę później Verstappen znów był przed nim.
Strategiczna loteria na oponach
Verstappen dość wcześnie zjechał na pit-stop, co oznaczało dla niego strategię z dwoma postojami, a w jego ślady poszła zdecydowana część stawki. Pirelli przed wyścigiem przekonywało, że szybciej pojedzie się na jednej wizycie w alei serwisowej. Tego planu trzymali się Antonelli oraz Lando Norris — kierowca McLarena i aktualny mistrz świata.
Przez spory kawałek wyścigu na drugiej pozycji jechał właśnie Norris. Na ostatnich okrążeniach jego opony jednak straciły żywotność, a Verstappen i Leclerc przejechali go bez większych problemów. Dla czterokrotnego mistrza świata Leclerca to był dopiero wstęp do dalszej walki, bo Holender nie miał tempa na pośredniej mieszance opon i ostatecznie dał się wyprzedzić Monakijczykowi. Niewiele brakowało, by na pozycji Verstappena dopadł też Hamilton.
Ostatecznie Holendrowi pomogła wirtualna neutralizacja wyścigu tuż przed finiszem. Spowodował ją Valtteri Bottas, który zaparkował bolid na poboczu po awarii silnika.
Osobny rozdział tego wyścigu napisał George Russell. Już na początku rywalizacji popełnił błąd, doprowadził do kontaktu i wyprzedził rywala poza granicami toru, zyskując przewagę. Za ten incydent otrzymał 5-sekundową karę, co ostatecznie zepchnęło go na ósmą pozycję w klasyfikacji końcowej.
Antonelli opuścił więc Austin z kolejnym zwycięstwem na koncie, ale bez tytułu w kieszeni. Decydujące starcie z Hamiltonem i Russellem przeniosło się do Meksyku.