Kilka minut po pierwszym restarcie Grand Prix Azerbejdżanu na ulicznym torze w Baku doszło do kolizji, która przesądziła o losach kilku kierowców, zanim wyścig w ogóle się rozkręcił. To Franco Colapinto doprowadził do zderzenia w pierwszym zakręcie, eliminując z rywalizacji Pierre’a Gasly’ego i Lando Norrisa. Konsekwencje tego zdarzenia dogoniły Argentyńczyka dopiero po wyścigu — i sięgną aż do Singapuru.
Stewardzi ukarali Colapinto standardowymi 10 sekundami. Kłopot w tym, że kierowca Alpine sam wycofał się z wyścigu w Baku, więc kara czasowa nie miała już czego dotyczyć. Zgodnie z regulaminem zamieniono ją więc na przesunięcie o 5 miejsc na starcie — Colapinto odczuje to dopiero na torze Marina Bay podczas Grand Prix Singapuru.
To nie jedyna kara po wydarzeniach w Baku. Gabriel Bortoleto dostał 10 sekund doliczonych do czasu wyścigu za wyprzedzenie Sergio Pereza podczas żółtych flag. Brazylijczyk tłumaczył się przed stewardami, że żółte flagi pojawiły się w tym samym momencie co sygnalizacja samochodu bezpieczeństwa, który jednak ostatecznie nie wyjechał na tor — dlatego uznał, że flagi są już nieaktualne. Sędziów to nie przekonało. Kara kosztowała go dwie pozycje: z 13. spadł na 15. miejsce w klasyfikacji końcowej.
Lindblad i Bottas bez konsekwencji
Nie wszystkie incydenty z Baku zakończyły się karą. Arvid Lindblad doprowadził do kolizji zawodników Racing Bulls podczas tego samego pierwszego restartu, ale wyszedł z tego bez żadnych sankcji. Stewardzi uznali, że Brytyjczyk po prostu nie miał gdzie skręcić, a jego reakcja była bezpośrednim skutkiem wcześniejszego zamieszania wywołanego przez Colapinto.
Osobną sprawą był Valtteri Bottas, który uderzył w bandy w zakręcie numer 15 i przez dłuższy czas został na torze, przyglądając się uszkodzonemu Cadillakowi. Sędziowie nie dopatrzyli się w tym zagrożenia dla innych kierowców i odstąpili od kary. Fin obiecał jednak, że następnym razem szybciej zejdzie z toru.
Stewardzi zajęli się też sytuacją sprzed startu. Isack Hadjar i Carlos Sainz dostali formalne ostrzeżenie za niedostosowanie się do wytycznych dyrektora wyścigu podczas przedstartowych prób. To najłagodniejsza z kar wymierzonych po Baku, ale razem z sankcjami dla Colapinto i Bortoleto pokazuje, ile działo się na azerskich ulicach, zanim w ogóle zaczęła się walka o punkty.