Marcin Budkowski został szefem zespołu Cadillac w Formule 1. Nowe, prestiżowe obowiązki w padoku to jedno, ale 49-letni menedżer urodzony w Warszawie nie zamierza porzucać projektu, który od kilkunastu miesięcy prowadzi w Polsce.
Mimo objęcia stanowiska szefa Cadillaca w F1, Budkowski chce nadal rozwijać Racing Future Academy. Akademia ma przygotować Polaków do obejmowania wysoko eksponowanych stanowisk w Formule 1 — i to nie za dziesięć lat, tylko już teraz, w klasach szkół podstawowych.
Racing Future Academy powstało półtora roku temu. Program adresowany jest do uczniów od 4. do 8. klasy — dzieci, które dopiero zaczynają się zastanawiać, kim chcą zostać. Twórcy inicjatywy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o znalezienie polskiego mistrza świata F1. Chodzi o wykształcenie przyszłych inżynierów, grafików i projektantów. Sam Budkowski prowadzi w ramach akademii kurs z inżynierii.
Droga od Warszawy do padoku F1
Historia samego Budkowskiego dobrze pokazuje, że warto zaczynać wcześnie. Z Polski do Francji wyjechał z rodzicami jako pięciolatek. Później ukończył studia na paryskiej politechnice, na kierunku związanym z aeronautyką, a droga do Formuły 1 otworzyła się dzięki pięciomiesięcznemu stażowi w dziale aerodynamiki. Dziś kieruje zespołem Cadillac — jednym z najbardziej wyczekiwanych debiutantów w historii stawki F1.
Wśród dzieci i młodzieży w wieku 15+ zainteresowanie F1 jest ogromne. To między innymi zasługa Roberta Kubicy — jego obecność w padoku i rosnąca popularność Formuły 1 otworzyły nowe możliwości dla takich inicjatyw jak Racing Future Academy. Co ciekawe, projekt prowadzony przez Polaków zwrócił uwagę nawet za oceanem — przyglądają mu się Amerykanie.
„Wierzę, że kolejny Polak w F1 się pojawi, tak aby nie tylko Marcin jako szef zespołu był naszym przedstawicielem w padoku” — powiedziała Górska, wyrażając nadzieję, że dzięki inicjatywom takim jak Racing Future Academy uda się wyszkolić kolejnego kierowcę z Polski, który dotrze do F1.
Budkowski dziś odpowiada za jeden z najbardziej rozpoznawalnych projektów w F1, ale myślami wraca do Polski regularnie — nie tylko przy okazji wywiadów. W praktyce też: ucząc dzieci podstaw inżynierii, którą sam poznawał kilkadziesiąt lat temu w Paryżu.