„Zostałem uderzony przez Alexa w zakręcie nr 11” — tak Fernando Alonso opisał incydent, który zdefiniował mu cały wyścig o Grand Prix USA. Do kolizji z Alexem Albonem doszło już na pierwszym okrążeniu, a jej skutki Hiszpan odczuwał aż do finiszu.
Dwukrotny mistrz świata nie owijał w bawełnę, opisując rozmiar szkód. „To było bardzo duże uszkodzenie” — przyznał zawodnik Astona Martina. Jak sam szacował, uszkodzony bolid kosztował go około pół sekundy na okrążeniu, a może i więcej. Dopiero w parku zamkniętym, już po wyścigu, okazało się, w jakim stanie naprawdę jest samochód — brakowało połowy podłogi.
A jednak Alonso dojechał do mety na 12. pozycji. On sam uznał to za niezły wynik, biorąc pod uwagę, w jakim stanie był wtedy samochód — „zajęliśmy 12. pozycję z połową bolidu”. Hiszpan jest przekonany: bez tych uszkodzeń punkty tego dnia byłyby w zasięgu ręki, a licząc wyłącznie tempo, nawet 9. lub 10. miejsce.
Problemy narastały przez cały wyścig
Kolizja z Albonem była tylko początkiem. Utrata lewej części podłogi pociągnęła za sobą kolejne, wtórne uszkodzenia. Gdy odpadł następny fragment, zrobiło się naprawdę groźnie — „nie mogłem nawet skręcać i zjechaliśmy na pit stop”, wspominał Hiszpan. Było i tak, że myślał o wycofaniu się z wyścigu, gotów wyłączyć silnik.
Mechanicy Aston Martina postawili na inne rozwiązanie. Podczas wizyty w alei serwisowej zamontowali mu nowe przednie skrzydło i Alonso wrócił na tor. Problemu to jednak nie zdjęło do końca — przez ostatnie 15 okrążeń bolid skręcał dobrze w prawo, ale w lewo nie reagował.
Po wyścigu Hiszpan nie zatrzymał się na opisie strat technicznych. Nie szczędził też ocen poziomu rywali ze środka i końca stawki. „Poziom kierowców z dołu stawki jest bardzo słaby i widać to było dzisiaj po Alexie” — powiedział, cytowany przez PlanetF1. Winą za słabszą pozycję startową obarczył zespół — „musimy poprawić samochód, aby startować z wyższych miejsc”.
Albon: walczył twardo, ale fair
Alex Albon na krytykę odpowiedział spokojnie, bez wchodzenia w osobistą polemikę. „Ściganie się z Fernando to zawsze przyjemność. Walczy twardo, ale fair” — stwierdził kierowca Williamsa. Dodał przy tym, że tym razem być może posunął się za daleko. „Być może uznał, że przekroczyłem granicę” — ocenił.
„to właśnie ja znajdowałem się po wewnętrznej stronie Fernando, przez co zrobiło się ciasno”
Albon opowiedział, jak próbował rozładować sytuację bez kontaktu. „Próbowałem odbić w bok na tarkę, aczkolwiek nie udało mi się uniknąć kontaktu” — wyjaśnił. Jego samochód też wyszedł z tego poobijany — do końca wyścigu jeździł z uszkodzonym skrzydłem.