„Wymagania wobec pana Tysona wykraczały daleko poza zakres tego, co można było uznać za konieczne do wypełnienia zobowiązań” – mówiła na sali sądowej mecenas Amanda Hadkiss, reprezentująca byłego mistrza świata w boksie. Te słowa padły podczas procesu, który Mike’owi Tysonowi wytoczyła firma Medier Ltd.
Medier Ltd pozwała w Londynie nie tylko samego Tysona, ale też spółkę Tyrannic, którą zarządza jego żona Lakiha Spicer. Powód żąda od 60-letniego byłego boksera 1,5 mln funtów odszkodowania – to niespełna 7,7 mln złotych. O sprawie napisał brytyjski Daily Mail.
Chodzi o kampanię reklamową platformy hazardowej, którą Tyson wcześniej promował. Kłopoty zaczęły się, gdy odmówił udziału w internetowym show tej firmy pod tytułem „Talking Pigeons”, nagrywanym w Amsterdamie. Produkcję zaplanowano na lipiec 2024 roku.
Według scenariusza Tyson miał połączyć się ze studiem, gdzie czekało na niego czterech prezenterów – jeden przebrany za gołębia. Były mistrz miał czytać z kartki przygotowane kwestie, wspominać dzieciństwo i uczyć boksu na manekinie z podobizną Evandera Holyfielda.
Obrona przedstawia to inaczej. Mecenas Hadkiss przekonywała sąd, że podpisany kontrakt zobowiązywał jej klienta jedynie do pokazywania, jak gra w ruletkę czy pokera. Tyson – jak podkreślała – niczego nie złamał. Po prostu odmówił występu w kabaretowej produkcji, która wykraczała poza umówiony zakres.
Walka z Jakiem Paulem w tle
Kluczowy dla sprawy jest moment, w jakim doszło do spięcia. Termin amsterdamskiego show zbiegł się z pierwotną datą walki Tysona z Jakiem Paulem – pojedynku wartego 15 mln dolarów. Ali Reza Sinai, przedstawiciel agencji reklamowej, zeznał przed sądem, że oskarżeni stracili zainteresowanie kampanią w chwili, gdy walka została oficjalnie potwierdzona.
Do tego Netflix, transmitujący pojedynek, zakazał Tysonowi jakiejkolwiek działalności sponsorskiej przed starciem z Paulem. Walkę w końcu przeniesiono na listopad, a Jake Paul wygrał ją jednogłośną decyzją sędziów. Współpraca Tysona z bukmacherem tych wstrząsów nie przetrwała i rozpadła się na dobre – a spór o odszkodowanie trafił teraz przed brytyjski sąd.