Czy bilans 50 zwycięstw i 0 porażek sam w sobie robi z kogoś najlepszego boksera w historii? Mike Tyson odpowiada twardym „nie”.
Floyd Mayweather zakończył karierę z idealnym rekordem 50-0 – liczbą, która od lat wraca jako główny argument w dyskusji o jego miejscu w historii boksu. Tyson w rozmowie z kanałem Seconds Out nie zostawił na tym argumencie suchej nitki.
Nie mówcie mi, że Mayweather jest najlepszy tylko dlatego, że zakończył karierę z bilansem 50-0.
Były mistrz wagi ciężkiej, który w 1986 roku, mając zaledwie 20 lat, został najmłodszym mistrzem świata w tej kategorii w historii, większe wrażenie robi na kimś innym. Tyson wymienił Sugar Raya Robinsona i Julio Cesara Chaveza jako pięściarzy, których osiągnięcia ceni wyżej niż czystą kartę Mayweathera.
Swoje słowa poparł liczbami. Robinson stoczył 47 walk, przegrał jedną, a potem wygrał aż 78 z rzędu. Chavez z kolei stoczył 90 pojedynków, zanim w ogóle poniósł pierwszą porażkę.
Sugar Ray Robinson stoczył 47 walk, przegrał jedną, a potem wygrał 78 z rzędu. Chavez stoczył 90 walk, zanim przegrał.
Grudniowa walka pokazowa coraz bliżej
Słowa Tysona padają w momencie, gdy obaj panowie mają się wkrótce spotkać w ringu – choć nie w oficjalnej, zawodowej rywalizacji. Próby zorganizowania pokazowego starcia Tyson – Mayweather ciągną się od dłuższego czasu, a po drodze pojawiały się przeszkody, w tym kontuzja Tysona oraz spory kontraktowe.
Teraz jednak sam Mayweather podał konkretny termin. „W grudniu mamy pokazową walkę Mayweather – Mike Tyson. Ona zdecydowanie odbędzie się w grudniu” – powiedział, cytowany przez Talksport. Na kolejny głośny pojedynek przyjdzie poczekać znacznie dłużej – starcie z Manny’m Pacquiao ma się odbyć „gdzieś w 2027 roku”.
Trzeba przy tym pamiętać: bez względu na przebieg tej walki, do oficjalnych, zawodowych rekordów żadnego z pięściarzy ona nie trafi. Mayweather ma dziś 49 lat, Tyson skończył już 60. Obaj dawno minęli szczyt kariery, a mimo to starcie dwóch legend wciąż budzi ogromne zainteresowanie.