Druga runda. Ring jeszcze drży od ciosów, gdy Richard Torrez ląduje na deskach po ataku Franka Sancheza. I w tym właśnie momencie kończy się seria niepokonanych startów Amerykanina w zawodowym boksie. Walka miała być eliminatorem IBF wagi ciężkiej i przepustką do walki o pas. Wyszła z niej bolesna lekcja, po której Torrez musi na nowo poukładać sobie karierę.
Przed starciem z Sanchezem bilans Torreza robił wrażenie – 14 zwycięstw przy zaledwie jednej porażce, w tym aż 12 wygranych przed czasem. Sanchez przeciął tę passę nokautem już w drugiej rundzie. Amerykanin stracił nie tylko status niepokonanego, ale i szansę na walkę o tytuł.
To zresztą nie pierwszy raz, gdy Torrez musi zbierać się po ciężkim ciosie. Na Mistrzostwach Świata w boksie amatorskim został brutalnie znokautowany – porażka, która wtedy mogła wyglądać na koniec jego wielkich planów. Dwa lata później, w 2021 roku, wrócił jednak silniejszy i sięgnął po srebrny medal olimpijski. Dowód, że potrafi wyciągać wnioski nawet z najtrudniejszych upadków.
Analiza błędów zamiast wymówek
Po porażce z Sanchezem Torrez nie szuka usprawiedliwień. Deklaruje, że dokładnie wie, co poszło nie tak w tym eliminatorze IBF. Historia z Mistrzostw Świata pokazuje, że dla niego nokaut nie musi oznaczać końca drogi. Pytanie tylko, czy powrót po zawodowej porażce z Sanchezem okaże się równie skuteczny, jak ten sprzed olimpijskiego triumfu.