„Szefowie MKOl plują nam w twarz powrotem Rosji” – powiedział Władimir Kliczko w rozmowie z „The Times”. Słowa byłego mistrza świata w wadze ciężkiej padły tuż po mistrzostwach Europy w boksie, na których Polacy wywalczyli cztery medale.
Impreza w Sofii miała szczególny wymiar – to była pierwsza tego typu impreza od czasu pełnoprawnego przywrócenia do rywalizacji Rosjan i Białorusinów. Kliczko pojawił się w Bułgarii osobiście i, jak podano, był zniesmaczony widokiem flag kraju agresora.
Podczas turnieju doszło też do symbolicznego gestu ze strony polskiej dziennikarki. Hanna Ochota opuściła podium w trakcie odgrywania hymnu Rosji dla Julii Czumgałakowej.
Kliczko: nie podoba mi się ta decyzja
Cytowany przez BTV Sport Kliczko nie krył irytacji tym, że rosyjscy sportowcy mogą rywalizować pod własną flagą i przy dźwiękach własnego hymnu. „Nie podoba mi się decyzja, aby rosyjscy sportowcy rywalizowali pod własną flagą i słuchali hymnu” – mówił Ukrainiec.
Bokser przypomniał też o cenie, jaką płaci jego kraj. Zaznaczył, że wielu sportowców, dzieci i innych ludzi straciło życie nawet w czasie trwania samego turnieju w Sofii.
Na krytyce się jednak nie zatrzymał. Kliczko ma nadzieję, że decyzja o dopuszczeniu Rosjan do rywalizacji pod własną flagą i hymnem zostanie ponownie rozważona.
Muszą być konsekwencje. Jeśli nie ma konsekwencji, gdy czynisz zło w społeczeństwie, to znaczy, że je popierasz. Społeczeństwo musi zobaczyć te sankcje
Słowa Kliczki, wypowiedziane wprost i bez owijania w bawełnę, szybko obiegły sportowe media. Nic dziwnego – padły z ust człowieka, który sam pochodzi z kraju objętego wojną, a jego krytyka MKOl dotyczy decyzji wciąż dzielącej środowisko sportowe.