„14 listopada na gali organizowanej w USA może dojść do walki pomiędzy Vergilem Ortizem (24-0, 22 KO) i byłym niekwestionowanym mistrzem świata Jermellem Charlo (35-2-1, 19 KO)” — donoszą źródła zbliżone do amerykańskiego środowiska bokserskiego.
Ortiz wciąż nie zna smaku porażki. Bilans 24 zwycięstw, z czego aż 22 przed czasem, mówi sam za siebie. Charlo to z kolei były niekwestionowany mistrz świata z kartą 35 zwycięstw, 2 porażek i 1 remisu — 19 razy wygrywał przez nokaut.
Teksańczyk nie zwalnia tempa. W ostatnim występie Ortiz rozprawił się przed czasem z Eriksonem Lubinem, broniąc pasa WBC Interim wagi super półśredniej. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Charlo — od trzech lat nie wszedł do ringu, a jego ostatnia walka zakończyła się porażką na punkty z Saulem Alvarezem.
Plan B: Tim Tszyu
Trzyletnia przerwa rodzi naturalne pytania o formę i gotowość Charlo do rywalizacji na najwyższym poziomie. Obóz Ortiza ma jednak w zanadrzu plan awaryjny — gdyby Charlo ostatecznie nie zdecydował się na powrót między liny, priorytetem stanie się pojedynek z Timem Tszyu.