„Zobacz ile razy już zrobiła z Ciebie, mówiąc najdelikatniej, nienachalnie mądrego”
— napisał Marcin Najman do Tomasza Adamka, znów sugerując, że byłego mistrza świata w boksie trapi problem alkoholowy. Tym razem wpis opatrzył zdjęciem z polskich gór, które wrzucił do mediów społecznościowych.
Temat walki z Adamkiem Najman ciągnie od miesięcy i nie zamierza go puszczać. We wrześniu ogłosił, że przyjmuje wyzwanie — „Zastanowiłem się i powiedziałem, że podejmuję wyzwanie”, napisał wtedy. Wcześniej rozmawiał o tym z Mateuszem Borkiem, który bywa nazywany mentorem Adamka. Sam przyznał, że na początku myślał o MMA, bo — jak to ujął — „wtedy Adamek nie miałby żadnych szans”. Borek jednak miał mu odpowiedzieć, że jeśli chce się naprawdę zmierzyć z Adamkiem, to w rękawicach bokserskich, nie w MMA.
Murański jako przystanek po drodze
Zanim dojdzie do ewentualnego starcia z Adamkiem, Najmana czeka inny rywal. 7 listopada 2026 roku stanie w ringu przeciwko Jackowi Murańskiemu na gali PRIME 19. W jego ocenie ten pojedynek to właśnie klucz do Adamka: „Jak w listopadzie znokautuję Murańskiego, to walka z Adamkiem będzie o krok”.
Tym razem Najman nie ograniczył się do zwykłych sportowych przepychanek. Napisał do Adamka, że to on przyszedł do Freaków i musi się dostosować do „świata Cesarza z Częstochowy”. Dołożył też fragment z polityczną nutą, zarzucając Adamkowi, że w jednym z wywiadów chwalił osobę, która notorycznie obraża prezydenta Karola Nawrockiego. „Ostatnio w wywiadzie wychwalałeś Jacę, tego samego, który notorycznie obraża Twojego kolegę Prezydenta” — napisał.
Przy okazji nazwał się „Cesarzem Freak Fightów” i zarysował podwójny plan na najbliższe miesiące. „To ja jestem Cesarzem Freak Fightów. Siódmego listopada na gali Prime zbiję Twojego ulubieńca Jacę. A później na gali Fame MMA zmierzysz się z gniewem Cesarza” — ogłosił.
Adamek nie wierzy w ten scenariusz
Adamek do całej sprawy podchodzi ze sporym dystansem. W rozmowie z portalem mma.pl nie owijał w bawełnę: „Słuchaj, musiał coś pić. Musiał coś pić albo dobry towar bierze, bo no przecież on się do niczego nie nadaje”. Były mistrz świata zwrócił też uwagę na różnicę w stylu walki między nim a rywalem: „No ja mam walczyć, nawet gdy przegrywam, ale wchodzę i walczę jak prawdziwy tygrys, a nie to, żeby wyjść, dostać jakiś tam jeden cios i się przewracać”.
Jest jeszcze jeden element tej układanki. Adamek ma stoczyć pożegnalny pojedynek, by wypełnić kontrakt z federacją Fame. Czy rywalem w tym ostatnim starciu będzie akurat Najman — tego na razie nikt nie wie. Jedno jest pewne: on prowokuje, Adamek odpowiada z dystansem, i tak to się ciągnie.