Mariusz „Wiking” Wach stanie naprzeciwko byłego mistrza świata wagi ciężkiej Tysona „The Gypsy King” Fury’ego 24 lipca w Tajlandii. Walka 46-letniego zawodnika z Krakowa z Brytyjczykiem rozgrzewa kibiców do czerwoności — a teraz głos zabrał Marcin „Cesarz” Najman, który sam kiedyś stanął z Wachem na amatorskim ringu.
Najman nie owijał w bawełnę: Wach ma konkretną broń, która może postawić Fury’ego w trudnej sytuacji. 47-letni były bokser opublikował na platformie X jednoznaczną opinię.
„Jeżeli Wach zawalczy technicznie z aktywnym lewym prostym, jak choćby w walkach z Kliczką czy Najmanem, ma szansę sprawić sensację w walce z Tysonem Furym”
To nie są czcze słowa. Wach mierzy ponad dwa metry wzrostu, a jego zasięg ramion sięga aż 208 cm. Przy takiej fizyczności aktywny lewy prosty to dla Fury’ego realny problem — zwłaszcza jeśli krakowianin narzuci własne tempo i nie da się wciągnąć w otwartą wymianę.
Kontekst walki: Netflix, brak transmisji i „przetarcie” przed Joshuą
Walki nie będzie można obejrzeć na żywo. Fragmenty pojedynku trafią do jednego z odcinków najnowszego sezonu programu „Rodzina Furych” na platformie Netflix. Dla wielu kibiców to jasny sygnał, że Fury traktuje to starcie bardziej jako show niż poważne wyzwanie sportowe — część fanów otwarcie mówi o „przetarciu” przed planowaną walką z Anthonym Joshuą.
Sam Wach do konfrontacji przystępuje po dość osobliwym przygotowaniu. Tuż przed wylotem do Tajlandii krakowski bokser walczył jednocześnie z trójką rywali w nietypowej formule na gali Prime MMA. Fury pozostaje tymczasem byłym mistrzem świata wagi ciężkiej — i niezależnie od całego tego otoczenia, to właśnie on wchodzi na ring jako zdecydowany faworyt.
Czy Wach zaskoczy świat? Najman wierzy, że tak. Pod jednym warunkiem.